wtorek, 16 stycznia 2018

Wiedźma z Lustra- Maggie Stiefvater


Imię i nazwisko autora: Maggie Stiefvater
Tytuł książki: Wiedźma z Lustra
Tytuł oryginału: Blue Lily Lily Blue
Liczba stron: 416
Tom: 3
Cykl: Król Kuków
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Opis książki:

Blue Sargent dorasta w domu pełnym kobiet, z których każda jest jasnowidzką, medium lub wróżką. Nie bardzo umie odnaleźć się w towarzystwie przeciętnych nastolatków. Jednak jej przyjaciele – uczniowie elitarnej męskiej szkoły Aglionby – z pewnością nie są przeciętni: Noah Czerny – duch zamordowanego przed laty chłopaka; Ronan Lynch, który potrafi wyjmować przedmioty ze swoich snów; Adam Parrish – zamknięty w sobie, obdarzony magicznymi zdolnościami. I wreszcie Gansey – lider całej grupy, który budzi w niej uczucia, o jakie by się nie podejrzewała…
Ich celem jest znalezienie legendarnego walijskiego króla Glendowera. Są bliżej niż kiedykolwiek dotąd. Ale nie tylko oni go szukają…
Wokół przyjaciół zaciska się pajęcza sieć intryg, gróźb i kłamstw. W dodatku pod ziemią znika matka Blue, Maura. A w jaskiniach czai się jeszcze ktoś. Ktoś, kogo nie wolno obudzić pod żadnym pozorem…

~Lubimy Czytać~

Chyba ten, kto choć trochę czytał mojego bloga wie, co myślę o pani Stiefvater. Mogłaby ona pisać o sadzeniu marchewek i tak co by nie napisała to czytałoby się to i czytało. Tak było i w tym momencie, kiedy w końcu sięgnęłam po trzeci tom Króla Kruków. Styl autorki jest cudowny, ciężko potem z niego wyjść i zacząć czytać inną powieść, bo mentalnie jeszcze zostaje się w poprzedniej. Jedynie czego tutaj mi brak to opis bohaterów, ponieważ ciężko było mi sobie ich wyobrazić. Wydawali się płascy. Nie można się tutaj nudzić, mimo że akcja nie pada łep na szyję. Wszystko toczy się tutaj swoim tempem. 
Przejdę jeszcze tutaj do fabuły. Nie była ona jakaś szczególnie pociągająca, czegoś mi tutaj brakowało. Gdy dotarłam do ostatniej strony to zdziwiłam się, że to już koniec. W porównaniu z poprzednimi tomami to ta jakoś najmniej mnie urzekła, mam nadzieję, że czwarty tom i przy okazji ostatnia część to wszystko zrekompensuje. 

Podsumowując ten tom jak wszystkie inne spod pióra tej autorki mi się podobał, jednak nie był on  najlepszy. Czekam na finał. 

Ocena: 7/10

Ulubiony cytat:

"-Dwa to okropna liczba. Wiążę się z rywalizacją, walkami i morderstwami.
-Albo małżeństwem - rzekł Adam, zastanawiając się nad tym.
-Jedno i to samo - odparła Persefona."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 2,7  cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 160,3 cm.

sobota, 6 stycznia 2018

the end of the f***king world- sezon 1

Witam
Jest 1:30 siódmego stycznia kiedy to piszę. Co mnie do tego skłoniło? Niedawno skończyłam serial The end of the f***king world i chcę się podzielić z Wami opinią na temat tego serialu. Pomyślicie sobie: nie możesz tego napisać po południu? Jest noc. No właśnie, że nie, ponieważ naprawdę muszę o tym coś napisać.


Serial opowiada o Jamesie, który od małego ma coś z psychopaty. Nie jest to spowodowane samo z siebie, ale nie będę tutaj tego zdradzać. Ma on 17 lat i jest pewny, że z nim nie jest dobrze. Do jego szkoły przychodzi Alysson, buntownicza, która potrafi naprawdę dużo powiedzieć. Jednego dnia za sprawą kilku incydentów wyruszają na wyprawę, która bardzo pechowa, odmieni ich życie. I to bardzo.

Naprawdę nie wiem od czego tu zacząć. Może od fabuły. Wydaje się naprawdę banalna. W rzeczywistości tak nie jest. Z każdym kolejnym odcinkiem dowiadujemy się więcej o bohaterach, widzimy ich przemiany, a także akcja jest naprawdę ciekawa i potrafi wciągnąć i to nieźle. Są tutaj wykreowani świetni bohaterowie, z którymi naprawdę można się zżyć, nie ukrywam. Każda coś wniosła do tego serialu, nawet ta najmniejsza. 
Druga sprawą jaką się zachwycam od samego początku, od obejrzenia zwiastunu,, a mianowicie są to  po prostu przecudowne kadry. Jestem taką sroką, która chłonie obraz, fabuła może być beznadziejna, ale obraz, montaż i to wszystko jest bardzo ważne. Normalnie można pożerać wzrokiem każdy najmniejszy moment, oprawiać w ramkę i się tym cieszyć. Muzyka, która jest tam dobrana również jest cudowna i podoba mi się. Naprawdę dobra robota przy montażu. 
Nie można się tutaj znudzić, mogę Wam przyznać. Jest tylko jedna rzecz, na której się zawiodła, a mianowicie długość. Każdy odcinek trwa około 20 minut i jest ich tylko osiem, naprawdę czuję niedosyt, ale może i to dobrze? Autorzy nas po prostu niczym nie zanudzili, wszystko oglądało się z zapartym tchem. To wszystko jest takie ładne. Oglądałam Serię Niefortunnych Zdarzeń od Netflixa i miałam te same odczucia. Wszystko jest po prostu zapięte na ostatni guzik.


Podsumowując seriale rzadko oglądam, nie mam czasu, jednak tego w żaden sposób nie żałuję, mogłabym wyczyścić sobie pamięć i oglądać go na okrągło. Polecam każdemu, jako że jest krótki można go obejrzeć w jeden wieczór, jednak niedosyt jaki po tym zostaje jest ogromny, a z tego co wiem na kolejny sezon trzeba czekać do końca 2018 roku lub na początek 2019. Nie wiem czy uda mi się tyle wytrzymać, jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy, ponieważ zakończenie było dosyć ciekawe. 
Co mogę więcej napisać? Oglądajcie, nie zawiedziecie się. To na tyle, na razie.

czwartek, 4 stycznia 2018

co przeczytałam w 2017 roku?

Cześć!
2017 rok nie był dla mnie rokiem obfitym w lekturę. Robiłam wiele innych rzeczy, grałam na gitarze, ukulele, oglądałam seriale, rysowałam. Fakt był dla mnie czas na książki, ale przeczytałam zdecydowanie mniej niż w 2016. W tamtym roku przeczytałam ich 42, zobaczcie jakie.


Nie było tego dużo, jednak wydaje mi się, że było ich więcej. Miałam wyczyszczony komputer i nie mam możliwość sprawdzenia, więc nie mam stuprocentowej pewności, a jako że bloga trochę zaniedbałam to nic nie wiadomo. Mam wielką nadzieję, że przebiję ten wynik w 2018 roku.
A jak Wam poszło? 
Do następnego.

środa, 3 stycznia 2018

podsumowanie grudnia.

Hej.
Trzy dni temu skończył się 2017 rok (przynajmniej kiedy to piszę). Cieszę się, że już się skończył, nie był jakiś wybojowy. Nie będę za nim tęsknić. Coś czuję, że 2018 rok będzie jakoś szczególnie udany, jestem do niego bardzo pozytywnie nastawiona, chociaż to "bardzo" w moim przypadku jest dosyć wygórowane. Chcę już podsumować grudzień i powiedzieć, że chcę tutaj już wrócić, żeby nie było żadnych przesmyków, braku postów, co jest dosyć trudnym zadaniem nie zaprzeczę. Nie mam żadnych postanowień, ponieważ zazwyczaj one się nie sprawdzają, ale to chcę spełnić. Chociaż w malutkim stopniu. Wracam do grudnia. 


TO- Stephen King
Wrota Czasu- Pierdomenico Baccalario
Antykwariat ze starymi mapami- Pierdomenico Baccalario
Marina- Carlos Ruiz Zafon
Dom Luster- Pierdomenico Baccalario

Jak widać znowu wracam do jednego z moich ulubionych autorów czyli pana Baccalario. Grudzień był moim zdaniem miesiącem, gdzie mimo że nie przeczytałam dużo to wszystkie książki bardzo mi się podobały. Jak widać przez moje ręce przewinęło się pięć pozycji, w tym  2146 stron. Wyzwanie z tamtego roku jest już zakończone, ale finalnie dodam do siebie centymetry. W grudniu było ich 15,6, a więc do końca wyzwania pozostało 40,3 cm. Nie udało się, ale nie poddaję się, w tym roku znowu wzięłam udział haha. Już jestem przyzwyczajona do liczenia grzbietów, może w końcu uda mi się przeczytać tyle, ile mam wzrostu. Braliście udział?
To już na tyle, Wam życzę wielu sukcesów w nowym roku, na razie!