sobota, 18 listopada 2017

Dziewczyna z Pomarańczami- Jostein Gaarder


Imię i nazwisko autora: Jostein Gaarder
Tytuł książki: Dziewczyna z Pomarańczami
Tytuł oryginału: Appelsinpiken
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Czarna Owca
Opis książki:

15-letni Georg - dotąd zupełnie przeciętny chłopak - zmienia się w dniu, kiedy otrzymuje niezwykły list. Nadawcą jest nieżyjący od lat ojciec Georga... W chwili jego śmierci chłopiec miał zaledwie 4 lata - pamięta go jedynie z przechowywanych w rodzinnych zbiorach starych zdjęć i filmów. Ojciec napisał list tuż przed śmiercią, gdy był pewien, że nie uda się pokonać choroby. Przez wiele lat list leżał w dziecięcym wózku, czekając na chłopca. Znaleziony u progu dojrzałości Georga staje się znakiem przemiany i inicjacji. Ojciec opowiada w nim o swojej miłości do tajemniczej Dziewczyny z Pomarańczami, także o próbach rozwiązania jej zagadki. Zadaje pytania o sens życia, gdy śmierć wydaje się nieuchronna... Inspirowany listem, chłopak usiłuje sprostać pytaniom ojca, przekroczyć granice czasu i śmierci. Posłuży temu pisana wspólnie z nim książka, której patronuje Dziewczyna z Pomarańczami.
~Lubimy Czytać~

Pan Gaarder zachwycił mnie powieścią Świat Zoffi, opowiadającej o filozoficznym świecie. Dlatego chciałam spróbować innych książek tego autora, a Laura z bloga Śnię z książkami poleciła mi Dziewczynę z Pomarańczami to sobie pomyślałam, czemu nie? I kupiłam ją. Od czego mogę tutaj zacząć? Wydaje mi się, że pierwsze co rzuca się w oczy to okładka, która jest genialna, jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Nie wiem jak ją Wam opisać bo na zdjęciach tego nie widać. Są dwie warstwy tej okładki na pierwszej jest wycięte okno, a na drugiej części jest obrazek z pomarańczą. Bardzo pomysłowe.

Jest to bardzo króciutka powieś, liczy niecałe 150 stron, więc spokojnie można ją przeczytać w jeden wieczór. Autor naprawdę wczuł się w ten nastoletni styl pisania i naprawdę można pomyśleć, ze pisał ją 14- letni George. Co muszę o niej powiedzieć, to to że jest jak najbardziej przewidywalna, Nie wiem, czy to był zamierzony efekt, ale domyśliłam się kto był tą Dziewczyną z Pomarańczami. Jednak nie chodziło o to. Tutaj bardziej poruszanym aspektem była sprawa śmierci. Zaczęłam dostrzegać trochę inaczej świat po przeczytaniu tej powieści. Naprawdę, sen życia jest jeszcze niedkrytą tajemnicą. Po co żyjemy? To pytanie zadajemy sobie od zarania dziejów i nikt jeszcze nie wymyślił na to ostatecznej odpowiedzi. Mogliśmy się trochę wczuć w tego chłopaka zobaczyć co czuje po stracie ojca. Jakie jest uczucie, gdy wiesz, że śmierć jest blisko? Ta książka nie jest arcydzielem, to fakt, ale porusza naprawdę ważne tematy, nad którymi warto się zastanowić.

Podsumowując jestem na tak i na nie za tą powieścią. Po pierwsze nie jest jakoś szczególnie dobra pod tym całym względem estetycznym. Nie można było utożsamić się z żadną z postaci, może tak troszeczkę, minimalnie z głownym bohaterem, ale nie mogę powiedzieć, że to najlepsza książka jaką czytałam. Podobało mi się to filozoficzne podejście, ale pozostanę przy Świecie Zofii. Książka dała mi do myślenia, ale nie na długie godziny.

Ocena: 5,5/10

Ulubiony cytat:

"Nie próbuj mi wmawiać, że natura nie jest cudem. Nie opowiadaj mi,
że świat nie jest baśnią. Ktoś, kto jeszcze tego nie zrozumiał, być może
pojmie to dopiero wtedy, gdy baśń zacznie się kończyć. Wówczas
człowiek ma ostatnią szansę na zerwanie klapek z oczu, ostatnią okazję
na to, by przetrzeć oczy ze zdumienia, ostatnią możliwość, by ulec
temu cudowi, z którym trzeba się pożegnać i który trzeba opuścić."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 1,5  cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 63,6 cm.

niedziela, 12 listopada 2017

Człowiek, który widział więcej- Eric- Emmanuel Schmitt


Imię i nazwisko autora: Eric- Emmanuel Schmitt
Tytuł książki: Człowiek, który widział więcej
Tytuł oryginału: L'Homme qui voyait à travers les visages
Liczba stron: 370
Wydawnictwo: Znak Literanova
Opis książki:


O co zapytałbyś Boga, gdybyś mógł z Nim porozmawiać?
Huk, błysk. Chwilę potem gorąca fala powietrza, która podrzuca w niebo nawet najcięższe przedmioty. Augustin niewiele pamięta z momentu wybuchu. Widział sprawcę, to pewne.
Ale kim była postać, która mu towarzyszyła?
Tego Augustin nie jest pewien i nikomu nie chce o tym mówić.
Od dziecka ukrywa swój dar. Widzi więcej. Widzi tych, którzy odeszli. Czy jego niezwykła zdolność pozwoli zapobiec kolejnemu nieszczęściu?

~Lubimy Czytać~

Ostatnią książkę Schmitta czytałam z dobry rok temu i bardzo mi się one podobały. Do gustu przypadały mi te jego filozoficzne podejścia, wspominanie w swoich książach o Bogu. Ta powieść porusza temat, który jest teraz bardzo rozpowszechniony, nie raz zapewnie spotkaliście się, a może nawet rozmawialiście z osobami, które dyskutowły zaciekle na temat masowych ataków terrorystycznych. Tak, ten właśnie aspekt jest tutaj poruszany i Schmitt wypowiada się na ten temat właśnie tą oto powieścią. Kim jest tak naprawdę Bóg? Czy on w swoich księgach namawia nas do okrucieństwa? Tutaj jest mowa właśnie o wierze chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Możemy tutaj znaleźć tematy, na które szukamy odpowiedzi. Ja osobiście lubię rozmawiać na temat wiary, żywo dyskutować z ludźmi na temat swoich poglądów. Mimo, że to bardzo cieńka granica to autor powiedział to co myśli i to mi się tutaj podobało.

Może teraz przejdziemy do wykrowanych postaci. No tutaj nic raczej nie mogę napisać bo po prostu autor nie opisał tutaj jakoś szczególnie ich wyglądu, jednak mimo to utożsamiłam się z głównym bohaterem jak i z większością osób w niej występujących. Zżyłam się z nimi bardzo i było mi smutno gdy skończyłam tą książkę, a muszę przyznać, że czytało się ją naprawdę szybko, nie obejrzałam sie i już ja skończyłam. Koniec bardzo mnie zaskoczył, nie spodziewałam się tego co się stanie. 

Podsumowując jeżeli nie czytaliście książek Schmitta to polecam wam najpierw przeczytać jego inne powieści, np: Oskara i Panią Różę. Ta powieśc polecam Wam przeczytać troszkę później jak zapoznacie się trochę ze sposobem pisania autoram ednak jak najbardziej polecam.  jeżeli lubicie książki o podłożu filozoficznym.

Ocena: 8/10

Ulubione cytaty:

"Napiła się i wykrzywiła twarz.
-Oh, to jest takie niedobre, że powinno być sprze-
dawane w aptece!"

"-Nie  trzeba się śpieszyć z umieraniem.
-Ale trzeba się śpieszyć z życiem. Odeszło zbyt wiele
 osób, które kochałem, żebym pozwolił pokryć się pleś-
nią choćby jednej sekundzie życia. Robić dobrze, szybko
i dużo, oto moja dewiza."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 3,2  cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 65,1 cm.



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję: ZNAK LITERANOWA


piątek, 3 listopada 2017

podsumowanie października

Witam
Te dwa ostatnie miesiące były dosyć ubogie w książki. W październiku jest trochę lepiej  bo przeczytałam cztery książki, jednak dwie z nich były naprawdę cieniutkie. Rolanda Stephena Kinga dokańczałam, ponieważ naprawdę nie spodobała mi się ta książka, ugh a taka byłam pozytywnie nastawiona do Kinga po przeczytaniu Wielkiego Marszu. Dobrze, że TO to nadrabia, jest dosyć gruba, nie mam pojęcia kiedy ją skończę, ale na pewno to się stanie. Ogólnie, tak spoza  tematu to zaczęłam serial American Horror Story, może ktoś oglądał, ale mi się podoba jak na razie. Moje klimaty, jak skończę to napiszę coś o tym więcej, ale teraz wracam do podsumowania, zobaczcie co przeczytałam.


Mroczna Wieża Roland- Stephen King
Lekcje z Pingwinem- Tom Michell

Ogólnie przeczytałam 1009 stron. Do wyzwania dochodzi 8,1 cm. Do końca zostało 68,4 cm, dosyć dużo, ciekawe czy mi się uda. Okay ja się zbieram, jak Wam poszło w październiku?
Bye!

sobota, 28 października 2017

w końcu coś napiszę. szkicownik.

Hej
O jejku jak mnie dawno tutaj nie było. Nie chodziło o to, że mi się nie chciało. Oj nie, nie. Proszę tak nie myśleć. Po prostu nie starcza na to wszystko czasu i po części jestem leniem. Zawsze mówię sobie: "dobra rusz się, napisz posta" odkładam to na chwilę, chcę już zacząć pisać, a tu sobie przypominasz, że dni coraz krótsze i światło słabsze.  Nie ma jak zrobić zdjęć. No tak jest. Do tego dochodzą kartkóweczki, prace klasowe, sprawdzianiki, prace domowe. Wydaje mi się, że nauczyciele myślą, że ich przedmiot jest jedyny, no ale trzeba skończyć program, nic nie poradzimy na te wszystkie bezsensowności, które dostajemy od ministerstwa edukacji :'). Dobra nie dołujmy się, mam dla Was troszkę już stare rysunki ze szkicownika. Aż się dziwię, ponieważ dalej robię to wyzwanie, nawet gdy naszkicuję coś bardzo bezsensownego to już powiedzmy jest u mnie wyrobiony nawyk, dobra zobaczcie co udało mi się narysować.
Przybory:
Promarkery, Micron 0.01, ołówek automatyczny, szkicownik z Tigera

I to na tyle, bardzo będę się starać pisać częściej, mam nadzieję, ze Wy wyrabiacie się ze wszystkim i potraficie dysponować czasem. To do następnego, na razie! :)

sobota, 7 października 2017

dalej Promarkery

Hej
Dalej wykonuję wyzwanie z rysowanie jak najdłużej. Jak na razie wykonałam 62 dni, więc bardzo się cieszę. Dzisiejsze obrazki są wykonane Promarkerami. Pokochałam nimi kolorować. Zobaczcie co mam dla Was przygotowane.




Nie będę się w tym poście rozpisywać. Trochę już tych prac mam przygotowanych, więc ta seria będzie jeszcze regularnie. A więc do następnego! Pa pa! 

środa, 4 października 2017

kolejny book haul- wrzesień

Cześć
To było takie klik! I nagle jest wrzesień. przecież niedawno robiłam tutaj pierwszy book haul i już robię kolejny. Dziwne uczucie. No, ale cóż czas leci szybko. W tym miesiącu nie kupiłam zbyt dużo. Dwie książki dostałam do recenzji, a jedną udało mi się wygrać na instagramowym rozdaniu. Na księgarni Znak.com.pl są super promocje, więc dlaczego by nie skorzystać? Zobaczcie co doszło do mojej domowej biblioteczki. 


Fobos- Victor Dixen 
Caraval. Chłopak, który smakował jak północ- Stephanie Garber
Wildwood- Collin Melloy, Carson Ellis
Panika- Lauren Oliver
Złodzieje Snów- Maggie Stiefvater

I to na tyle. 7 pozycji. Powinnam chyba więcej czytać niż kupować, no ale takie życie książkoholika haha. Kto z Was również cieszy się z nadejścia jesieni? Lecimy się uczyć, na razie!

poniedziałek, 2 października 2017

Gamebook Enigmas- Kevin Hadley [Wydawnictwo Edgard]


Hej
Mam tutaj dla Was kolejna książkę do nauki języka angielskiego. Jednak nie całkiem jest to taka zwyczajna książka. Gdy się o niej dowiedziałam to kompletnie mnie ona zaskoczyła i również zachęciła. Nigdy jeszcze się z takim sposobem pisania nie spotkałam.

Już Wam mówię o co chodzi. Książka jak maja w zwyczaju powieści tego wydawnictwa zawierają strony z najtrudniejszymi słówkami na marginesie oraz zadaniami po przeczytaniu rozdziału. Jednak to nie jestem takim zaskakującym aspektem. Mowa tutaj, że sami wybieracie sobie zakończenie. Czytacie najpierw prolog przechodzicie do rozdziału pierwszego, ale jak już go przeczytacie macie na końcu pytanie "Czy chcesz mi pomóc?" i sam możesz zadecydować czy pomożesz czy jednak wolisz nie ryzykować i tak jest z każdym rozdziałem. dlatego tą powieść można przeczytać w na naprawdę dużo możliwości i jest aż 16 sposobów na zakończenie. Coś genialnego.

Można z tą książka naprawdę dużo czasu odkrywając każde z poszczególnych zakończeń. Już nie wspomnę o tym jak bardzo podbudujecie sobie swój angielski. Nic tylko czytać. Skończyłam tylko jedną historię i jestem ciekawa jak będą wyglądać kolejne rozwiązania.

A wy spotkaliście się z taką formą powieści?

Dziękuję Wydawnictwo Edgard 


niedziela, 1 października 2017

podsumowanie września.

Hej 
Już jest pierwszy października. Bardzo szybko minął mi wrzesień, może to dobrze,  bo szybciej do końca roku szkolnego? Ten miesiąc był dosyć ubogi w książki, ponieważ zaczęłam trzy i żadna mi nie pasowała i nie mogłam ich skończyć dopiero, gdy zaczęłam drugi tom Króla Kruków to coś się ruszyło.  A więc przeczytałam z tego powodu tylko dwie książki. Bardzo krótkie to podsumowanie, wiem. Tak to wygląda.


Przeczytałam łącznie 808 stron. Do wyzwania dochodzi 6,6 cm, więc zostało mi 76,5. Niewiele, mam nadzieję, że mi się uda. 
I to na tyle, a jak Wam się udało? Do zobaczenia!

środa, 27 września 2017

Kieszonkowiec "What's Up?" [Wydawnictwo Edgard]


Wiedziałam, że istnieją gry do nauki języków, ale nigdy takich nie miałam. Zawsze tylko czytałam książki z myślą o polepszeniu mojego angielskiego i nigdy nie ciągnęło mnie do takich gier do póki w moje ręce nie padł właśnie Kieszonkowiec. To nic innego jak karty, które naprawdę pomagają w nauce, jednak nie jest to taka typowa gramatyka. Są to po prostu zwroty używane w codziennym życiu. Nie takie regułki z książek. Do wyboru jest naprawdę dużo zestawów na każdy wasz poziom zaawansowania i wiek. 

Teraz Wam trochę przybliżę jak takowa talia wygląda. Otóż z przodu macie pytania i trzy odpowiedzi do wyboru. Z tyłu natomiast znajdują się najtrudniejsze słówka oraz odpowiedzi do zadań, więc nie będziecie musieli się martwić, że nie znacie odpowiedzi. Będziecie wiedzieć jak ludzie porozumiewają się na co dzień. Na angielskim w szkole tego nie doświadczycie, wszystko jest takie podręcznikowe i lekko nudnawe tutaj jest wszystko super rozpisane. Z tego co się orientuję są Kieszonkowce od nawet 7 lat, czyli praktycznie dla każdego. 

Teraz coś ode mnie. Dużo zwrotów można się nauczyć, do tego wiemy, że nam się po prostu przydadzą w sytuacji kiedy będziemy za granicą. Da się dzięki temu dogadać. Do tego bardzo podoba mi się szata graficzna, talia jest naprawdę ślicznie zrobiona i wszystko jest przejrzyste. Do tego cena jest niska w porównaniu z tym ile wiedzy można nabyć dzięki takiemu niby zwykłemu, niepozornemu quizowi. Jestem zdecydowanie na tak dla takiego sposobu na naukę, jeżeli nie próbowaliście to polecam, bo warto.


Dziękuję Wydawnictwo Edgard <3

sobota, 23 września 2017

góry i pierwsze rysunki Promarkerami

 Witam
Zaczęła się jesień, z czego bardzo się cieszę. Lubię ten cały depresyjny stan, te wszystkie liście na drodze oraz to, że mogę sobie siedzieć w domu czytając książkę oraz rysując bo przez deszcze nie chce się nic robić na zewnątrz. Dzisiaj mam dla Was szybki rysunek gór, tak naprawdę obrys oraz dwa moje rysunki Promarkerami. Tak, zdecydowałam się je kupić, ci co są u mnie na Instagramie to widzieli rozpakowanie  (jeżeli nie to zapraszam: klik ) Dla niewtajemniczonych Promarkery to takie markery na bazie alkoholu, którymi naprawdę dobrze się koloruje. Było to takie malutkie marzenie i po dwóch latach niepewności w końcu się spełniło. Co do rysunków tymi markerami nie są to pierwsze ilustracje, ponieważ nie za bardzo mi  się one podobały i nie chcę ich tutaj wstawiać. Tradycyjnie zrobiłam portrety. Zobaczcie jak to wygląda.



              
I to na tyle. Jak Wam podobają się rysunki nową techniką? Szkoła, tak jak mi daje Wam w kość? Do następnego, na razie!

poniedziałek, 18 września 2017

Próby Ognia- James Dashner


Imię i nazwisko autora: James Dashner
Tytuł książki: Próby Ognia
Tytuł oryginału: The Scorch Trials
Liczba stron: 420
Tom: 2
Cykl: Więzień Labiryntu
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Opis książki:

Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.
W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...
Thomas może tylko zastanawiać się, czy sekret do wolności tkwi w jego głowie, czy też na zawsze będą zdani na łaskę DRESZCZU...

~Lubimy Czytać~

Od przeczytania pierwszego tomu minęły dwa lata. Długo mi to zeszło, wiem. Ciężko mi było to wszystko sobie przypomnieć. Jednak gdy zaczęłam czytać większość wątków uderzyło we mnie jak jakiś grom. Coraz bardziej zaczęła mnie ona wciągać. Naprawdę czytałam ją strona za stroną ciekawa co stanie się dalej. Każdy rozdział bardzo mnie zaskakiwał, a najlepsze były te momenty końcowe, ponieważ wraz z nimi była kolejna fala szoku. Lubię książki z gatunku dystopii i apokalipsy z elementami przetrwania. Każdą stronę napisaną przez pana Dashnera można normalnie pożerać wzrokiem. Bardzo podoba mi się jego sposób pisania. Nie wykreował on idealnych postaci, tylko typowych nastolatków. Nawet sposób ich mówienia był typowo młodzieżowy, używali oni własnego języka, w tym wulgaryzmów, co naprawdę super się czyta jakby rozmawiali ze sobą na żywo, nie w książce. Ciekawa jestem co wyniknie z Teresą i jak ta cała akcja się potoczy. Jak na razie nie za bardzo przepadam za tą postacią. Mam nadzieję, że wszystko się zmieni.

Podsumowując bardzo podobała mi się ta książka, było dużo zaskakujących momentów. Jestem ciekawa co będzie dalej.

Ocena: 8/10

Ulubiony cytat:

"Tak. To znaczy, nie. To znaczy... tak, odpowiedź na oba pytania brzmi nie."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 3,00  cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 83,1 cm.