środa, 16 sierpnia 2017

Czas Żniw- Samantha Shannon.


Imię i nazwisko autora: Samanta Shannon
Tytuł książki: Czas Żniw
Tytuł oryginału: The Bone Season
Liczba stron: 520
Tom: 1
Cykl: Czas Żniw
Wydawnictwo: SQN
Opis książki:

Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.


Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.

~Lubimy czytać~

Chyba po przeczytaniu opisu wyżej będziecie wiedzieć o co chodzi, nie muszę nic więcej przytaczać. W takim razie co ja myślę o Czasie Żniw?
Na przeczytanie tej książki czekałam już dosyć długi czas i cały czas wybierałam inne pozycje do przeczytania. Jednak za sprawą moich urodzin dostałam dwa tomy i w końcu mogłam sprawdzić w czym jest cały fenomen. Powiem, że spodziewałam się czegoś innego. Ogólnie zaczęłam czytać tą książkę nawet nie czytając opisu. Nie chciałam niczego sobie spojlerować. Autorka na początku wysypała na nas tak dużo informacji, że nie wiedziałam o co chodzi, nie wiem czy tylko ja tak miałam. Jednak gdy się połapałam mogę stwierdzić, że sam pomysł jest w porządku, styl pisania pani Shannon jest miły dla oczu, jednak nie podeszła mi ona jakoś szczególnie, nie była zła to fakt, ale nie to wykreowałam sobie w głowie. Myślałam, że będzie to książka, która wbije mnie w fotel. Nie rozumiem tego całego fenomenu. Fakt, była wciągająca, mimo że była dosyć spora, szybko ją pochłonęłam, jednak jakoś mnie nie przekonała.

Podsumowując autorka ma świetny styl pisania, ale Czas Żniw nie zrobił na mnie ogromnego wrażenia.

Ocena: 5/10

Ulubiony cytat:

"Sprowadziłem cię z powrotem ponieważ bez ciebie nie potrafiłbym znaleźć siły do walki."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 3,7 cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 95 cm.

sobota, 12 sierpnia 2017

zakładek ciąg dalszy i kaktusy...

Witam
Postanowiłam, że codziennie będę rysować coś w moim szkicowniku, więc posty z serii rysunkowej będą dosyć często, mam nadzieję, że dotrwam jak najdłużej z tym wyzwaniem :) Mam dla Was kolejne zakładki, które robiłam akwarelami EberhardFaber. Powiem szczerze, ze są jak najbardziej w porządku. Kaktusy również wykonałam tą techniką. :) Zobaczcie jak mi to wyszło.

kaktusy

zakładki: baran i bliźnięta

dwie zakładki panny
Mam za zadanie narysować 12 znaków zoodiaku, pozostało mi jeszcze 10 , ponieważ Panny powyżej się nie liczą, zobaczę jak to pójdzie. Nie chcę żeby moje posty były długie, więc nie chcę się rozpisywać nie wiadomo ile. Kończę na dzisiaj, może jutro wrzucę jakąś recenzję :) Na razie i do kolejnego postu! Pa!

środa, 9 sierpnia 2017

podsumowanie lipca.

Witam 
Dwa tygodnie bez pisania tutaj były trochę ciężkie. Nie było mnie, ponieważ spędzałam wakacje w Niemczech i nie wzięłam ze sobą laptopa, no ale czasem trzeba odłożyć komunikatory na bok i spędzić czas z rodziną, którą się nie widziało trochę czasu. Jak mijają Wam wakacje? Już sierpień. Trochę mnie to smuci, jednak to już mój ostatni rok w gimnazjum co aż napawa mnie optymizmem. Mam dla Was takie krótkie podsumowanie żeby nie rozpisywać się zbytnio, zobaczę jak to wyjdzie, może zostawię tak na stałe. Opinię pozostawiam również Wam. Zapraszam do podsumowania.


2. Czas Żniw- Samantha Shannon
3. Świat Zofii- Jostein Gaarder
4. Zakon Mimów- Samantha Shannon
5. Szukając Alaski- John Green (zapomniałam dodać ją do stosu)
6. Never Never- Coleen Hoover Tarryn Fisher

Podsumowując w lipcu przeczytałam 6 książek co bardzo mi się podoba, ponieważ niektóre były dosyć grube. Przeczytałam 2687 stron. Do wyzwania dochodzi 30,3 cm. (doliczyłam jeszcze z poprzednich podsumowań, których nie było) Czyli do końca zostaje mi równe 95 centymetrów. 

A Wam jak poszło? Pochwalcie się w komentarzu :)
Pa!

wtorek, 18 lipca 2017

YouTube.

Hej
Chyba każdy słyszał o portalu Youtube, nie muszę Wam raczej przedstawiać co to jest do czego służy. Każdy ma tam kilka, a nawet więcej kanałów, gdzie na odcinek czeka z niecierpliwością. Ja w tym poście pokażę/ polecę Wam na razie trzy kanały, które najbardziej lubię, jednak nie jest to jedyny wpis, który wstawię z tej dziedziny. Może komuś się spodobają. Zapraszam.


cavetown

Już wcześniej wspominałam o Robinie, młodym Brytyjczyku, który urzekł mnie swoim głosem. Przepięknie śpiewa do tego ma świetny sposób bycia. Może mało osób go zna, ja go znalazłam przez przypadek i zostałam na stałe na jego kanale. Najbardziej lubię u niego oglądać covery, które najczęściej wykonuje przy pomocy ukulele. Dzięki niemu jeszcze bardziej zachciało mi się grać i tak naprawdę on mnie zachęcił do kupna tego małego instrumenciku. Do tego ma kameleona Caspara, którego ubóstwiam. Z niecierpliwością wyczekuję na każdy jego filmik. Potrafi człowiekowi poprawić humor. Link: klik


Krzysztof Gonciarz 

Większość Polaków przesiadujących na YouTubie wie kto to. Można go kojarzyć z kanału Zapytaj Beczkę, ale nie o tym tu mowa. Kiedyś nie ciągnęło mnie jakoś do oglądania jego materiałów, do momentu kiedy nie włączyłam filmu z podróży na Islandię. Można na czym zawiesić oko oglądając jego vlogi, które są super zrobione. W materiałach występuje często Kasia, którą naprawdę można polubić. Oboje są bardzo pozytywni. Pokazują filmy z życia codziennego, najczęściej z Japonii. Dzięki niemu można dowiedzieć się czegoś nowego na temat innej kultury i przy okazji pozachwycać się pięknymi ujęciami. Samego Krzysia naprawdę dobrze się słucha. Link: klik


Vexx

Wiecie skąd wzięła się moja miłość do doodle? Właśnie stąd. Mój styl jest inny, ale to właśnie Vince mnie do tego zachęcił. Jak ja oglądam to co on tworzy na kartce papieru to aż zapiera dech w piersiach. To jest coś niesamowitego. Ma on naprawdę wielką wyobraźnię jak tworzy tyle postaci. Od jego filmików nie można oderwać wzroku. Jego prace są dopracowane. Nie mogę doczekać się nowego filmu. Znalazłam go dosyć niedawno, ale wiem że będę do niego wpadać. Link: klik

I to tyle. Podoba Wam się coś takiego? Myślę, że kogoś zachęciłam :) Na razie!

poniedziałek, 17 lipca 2017

zakładka z lisem i bykiem oraz kolejne doodles.

Witam
I oto kolejny artystyczny post w tym miesiącu. Trochę się powtarza, ponieważ lubię taką rutynę, jak coś mi się spodoba to robię to do momentu aż mi się znudzi. Znowu mam dla Was przygotowane zakładki i doodles.


byk

Robione kredkami akwarelowymi Kooh-I-Noor Mondeluz dla mojej cioci, która jest spod tego znaku zodiaku. Powiem szczerze, że jestem zadowolona z tej zakładki. 


doodles #2

Poprzednie bazgroły podobały mi się bardziej. Było ich więcej i bardziej się starałam się przy poprzednich, jednak te nie są najgorsze. 


lew

I kolejna zakładka w tym zestawieniu. Bardzo mi się podoba, nie mam do niej zastrzeżeń. Robiłam do niej cztery podejścia dopiero za piątym razem efekt mnie satysfakcjonował. 

I to tyle jak Wam lecą wakacje? Mi mimo, że chciałam żeby szły jak najwolniej się da to pędzą łeb na szyję. Jak jest w Waszym przypadku? Okay, no to do następnego, pa!

czwartek, 13 lipca 2017

Recenzja książki: Przebudzenie Labiryntu- Rainer Wekwerth


Imię i nazwisko autora: Rainer Wekwerth
Tytuł książki: Przebudzenie Labiryntu
Tytuł oryginału: Das Labyrinth Erwacht
Liczba stron: 408
Tom: 1
Cykl: Labirynt
Wydawnictwo: Ya!
Opis książki:

Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania…
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki. 

~Lubimy Czytać~

Siedmiu nastolatków (Jenna, Jeb, Misza, Leon, Tian, Kathy oraz Mary) budzi się nago, nie wiadomo gdzie. Obok leży jedynie plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami. Nie pamiętają nic poza własnym imieniem. Pozostawiona jest również przerażająca notatka, która daje im tylko trzy dni na odnalezienie przejścia do kolejnego świata, o którym nic nie wiadomo. Na drodze stają im niebezpieczeństwa, którym muszą stawić czoła.

Sama idea na Przebudzenie Labiryntu jest super. Siedem osób, sześć bram i sześć światów. W każdym coś innego i nie wiadomo co się może w tej książce stać, gdzie wylądują i jak potoczą się ich losy. Każda osoba musiała walczyć o miejsce do kolejnego wymiaru żeby nie zostać w poprzednim i nie wiadomo było komu się nie uda. Mimo, że książka bardzo mnie wciągnęła to nie mogłam jakoś jej przeczytać. Zajęła mi ona miesiąc czasu i gdyby nie fakt, że ją odkładałam przeczytałabym pięć kolejnych, no ale cóż. Bardzo zżyłam się z postaciami, którzy byli dobrze przedstawieni i cieleśni. Dobrze można było sobie ich wyobrazić. Mogę to samo powiedzieć o wykreowanym świecie, gdzie nigdy nic nie wiadomo. Ta część to jedna wielka zagadka, nie można się nic dowiedzieć kto rządzi tym labiryntem i co się stanie gdy przekroczą nowy świat. Skłania to do przeczytania kolejnych tomów. Na początku kiedy wzięłam ten tom do ręki powiedziałam coś w stylu: "jaka wielka podróba Więźnia Labiryntu" co nieco obrzydziło mi czytanie. Z pierwszą stroną, może rozdziałem już byłam pewna, że jest ona zgapiona od Dashnera, jednak z każdym rozdziałem stwierdzałam jak bardzo się myliłam. Nie była ona w niczym podobna. Tak naprawdę do sięgnięcia po nią zachęciła mnie okładka, która przypadła mi do gustu, ale nie żałuję tego tym razem.

Podsumowując Przebudzenie Labiryntu bardzo mnie urzekło. To zakończenie tak mnie zachęciło do sięgnięcia po drugi tom, że tylko czekam kiedy go sobie zamówię. Bardzo polecam, lekka i szybko się ją czyta.

Ocena: 7/10 

Ulubiony cytat: 

"Zło doskonale potrafi się ukrywać za przyjaznym uśmiechem."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 3,2cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 122,1 cm.

wtorek, 11 lipca 2017

5 książek, które polecam na wakacje.

Hej
Już od dłuższego czasu są wakacje, a ja postanowiłam dopiero teraz zrobić post, o książkach, które moim zdaniem wpasują się w ten klimat i mogą się Wam spodobać. Mimo, że pogoda za oknem nie jest najładniejsza dzięki nim można poczuć takie ciepło słońca. Zobaczcie co dla Was przygotowałam.


Byliśmy Łgarzami- E. Lockhart 

Polecam Wam tą książkę, ponieważ jest dosyć nietypowo napisana, a akcja rozgrywa się tam w okresie letnim. Sam klimat tej powieści jest super, jednak tu nie o to chodzi w tej książce. Warto ją przeczytać dla samego przekazu, na dodatek zakończenie może Was nieźle zaskoczyć. Tutaj jest moja recenzja: klik


Ulysses Moore Wrota Czasu- Pierdomenico Baccalario

Dałam tutaj pierwszą część, jednak chodziło mi tutaj o całą serię składającą się jak dotąd w Polsce z 15 tomów. Już wcześniej wspominałam, że uwielbiam tą serię, jak i samego autora. Wydawać by się mogło, że tego jest za dużo, ale gwarantuję Wam, że się nie zawiedziecie. Książkę można pochłonąć w jeden wieczór to tego macie zapewnione super wrażenia. Nie mam recenzji do pierwszego tomu, więc Wam w skrócie opowiem. Dwójka bliźniaków Covenant: Julia i Jason przeprowadzają się do Willi Argo- ogromnego domu w Kilmore Cove, tam poznają Ricka- rudego chłopaka, który staje się ich przyjacielem. W domu są jedne zamknięte wielkie drzwi, które dzieci chcą za wszelką cenę otworzyć. Po ich otworzeniu zaczyna się przygoda. 
Do tego książka jest przepełniona pięknymi ilustracjami, które mogę nacieszyć oko. Sama chyba przeczytam je jeszcze raz. Polecam i to bardzo.



Złodziej Pioruna- Rick Riordan

Nie wiem kto jeszcze nie czytał o przygodach młodego herosa, ale jeśli jest taka osoba to niech nadrobi czytanie tej serii w wakacje,  jest to najlepszy moment, ponieważ w tym właśnie czasie rozgrywa się cała książka. Po Percym jest kontynuacja, która też może Wam się spodobać. Powieść/ seria naprawdę wciąga i mogę Wam to zagwarantować. Recenzja: klik


Oddam Ci Słońce- Jandy Nelson

Uwielbiam tą książkę. Akcja rozgrywa się głównie w okresie letnim i podzielona jest na rozdziały, które na zmianę opowiada Jude i Noah. Całą historię można śledzić z zapartym tchem i cieszyć się każdą stroną. Opowiada ona o bracie i siostrze. Niby bliźniacy, a różnią się od siebie praktycznie wszystkim. Ona jest buntowniczą, a on jest cichy i lubi rysować. Wszystko się zmienia od śmierci matki. Artystom powinna się spodobać i do tego dać odrobinę weny i inspiracji. Nie można się przy niej nudzić, wciąga i to bardzo.


Tajemnica Diabelskiego Kręgu- Anna Kańtoch

Coś już trochę bardzie w mrocznym klimacie. Czytałam ją dosyć dawno jakieś trzy lata temu, ale pamiętam, że bardzo mi się podobała ta książka. Akcja rozgrywała się w lecie, a można było się przy niej nieźle nastraszyć. Wiem, że wyszła część druga, chciałabym ją bardzo przeczytać. Opowiada ona o Ninie, która zostaje zaproszona do klasztoru przez same Anioły. Niby zwykła dziewczyna, jednak co tam się wydarzyło mogło zmrozić krew w żyłach. Godna polecania.

I to tyle. Czytaliście którąś z tych powieści? Może macie zamiar jakąś przeczytać? Życzę miłego dnia. Na razie!



piątek, 7 lipca 2017

gry

Cześć
Ostatnio zaczęłam grać w gry. Robiłam to kiedyś dosyć często. Lubiłam gierki typu ukryte obiekty z Big Fisha, jednak teraz przerzuciłam się na coś w stylu survival. Na moim blogu nie było jeszcze czegoś takiego, ale chciałabym Wam zaprezentować dwie gry, które wydają mi się dosyć w porządku. Nie wiem, może kogoś one zachęcą. Nie mam dosyć dobrego komputera, jednak nie są ona jakoś wymagające. 


60 seconds

O tej grze było głośno rok albo dwa lata temu, jednak ja zaczęłam grać w nią dopiero teraz. Można się zdziwić, ale jest to gra polskiego wydawcy. Głównym zadaniem jak to jest zazwyczaj w grach survivalowych należy przetrwać. Tutaj głównym takim tematem jest wybuch bomby atomowej. Gra przedstawia amerykańską rodzinę, która musi przetrwać w bunkrze aż do momentu, kiedy nie ocali ich wojsko, jednak najważniejszą postacią tutaj jest Ted, czyli ojciec. Nie jest ona szczególnie wymagająca, musimy po prostu podejmować decyzje i czytać dziennik.  


Zadaniem Teda jest zebranie członków rodziny i najpotrzebniejszych przedmiotów, które pomogą w przetrwaniu. Gra podzielona jest na tryby. Głównym to zbieranie i przeżycie, a kolejne to samo przeżycie z wyznaczonym ekwipunkiem (jednak zależy to od poziomu trudności, im trudniejszy tryb tym mniej przedmiotów w bunkrze), szkolenie, oraz zbieranie zapasów przez określony czas. Najciekawsze w tej grze jest to, że nie wiadomo co się w niej stanie, jak się potoczą losy bohaterów i czy w ogóle da się przetrwać. Trzeba tam świadomie podejmować decyzje. Polecam serdecznie. 


Don't Starve

Ta gra zachęciła mnie bardzo swoją grafiką, która bardzo mi się spodobała od pierwszego spojrzenia na miniaturkę. Gra zaczyna się na Wilsonie, który budzi się nie wiadomo gdzie, bez niczego jedynie stoi przy nim dziwny człowiek, który każe mu szybko znaleźć coś do jedzenia i ulatnia się. Potem się wszystko zaczyna, trzeba zbierać różne przedmioty, typu trawa, gałęzie, kwiaty, jagody oraz tworzyć narzędzia, pułapki. Wydaje się, że jest niczym Minecraft, jednak jest moim zdaniem troszkę bardziej ograniczona. Tutaj jednak można się nieźle zaskoczyć. W grze są liczone dni. Postać od jakiegoś momentu można zmienić, jednak ja jeszcze nie doszłam do tego etapu. Wilsona trzeba karmić, pilnować żeby nie spadło mu zdrowie i poczytalność, ponieważ gdy któreś z tych rzeczy spadnie do zera trzeba grać od nowa.


W tej grze grasują potwory, na które trzeba uważać, ale też można je zabijać i dostawać w zamian rzeczy, które przydadzą się nam w dalszym przetrwaniu. Występuje tutaj dzień, wieczór i noc, gdy nie rozpalimy sobie ogniska, zbudujemy pochodni kiedy nastanie zmrok przegrywamy. Jak wspominałam tutaj nie wiadomo co się stanie. Powiem szczerze, ze jak dla mnie- takiego amatora w graniu jest mi trudno przechodzić kolejne dni, z każdym dniem jest coraz gorzej , ale napędza to do dalszego grania. Można natrafiać na tak różne rzeczy, że ciężko się od niej oderwać. Do tego ta prześliczna grafika, trochę przypominająca tą od Tima Burtona. Również polecam nawet bardziej od tej wyżej, ponieważ jest lepiej rozbudowana i można grac w nią nieskończenie długo.


I to na tyle, mam nadzieję, że kogoś zachęciłam do zagrania w którąś z tych gier. Podoba Wam się tego typu post? Do zobaczenia!

środa, 5 lipca 2017

trochę z artystycznej strony. doodle, zakładki i lis z 1000 kropek

Cześć
Ostatnio dość dużo rysuję i maluję, więc stwierdziłam, ze pokażę wam co takiego udało mi się nabazgrać.


doodle

Czym są doodle? Doodle to takie małe bezcelowe bazgroły. Ostatnio na YouTube zaczęłam oglądać filmiki gdzie takie rysuneczki są robione i naprawdę mi się to spodobało i sama spróbowałam coś takiego stworzyć. Nie wyszło idealnie, ale zajęły mi one trochę. Samo rysowanie daje naprawdę dużo radości. Obrazek pomalowałam kredkami akwarelowymi Kooh_I-Noor Mondeluz i farbami akwarelowymi w tubce color & co.


zakładki 

Zdałam sobie, że jestem fanatykiem akwareli. Bardzo dużo ostatnio maluję i stwierdziłam, że porobię zakładki też akwarelą. Odkryłam, że do tego bardzo przydaje się laminator, żeby zakładki się nie poniszczyły przy użytkowaniu. Super rzecz.


lis z 1000 kropek

Takie obrazki kiedyś wstawiłam na bloga. Bardzo lubię taką metodę na odstresowanie. 1000 kropek wydaje się, że to dużo, jednak łączenie ich nie zajmuje wiele czasu. Efekt zawsze wprawia w satysfakcję.

I to na tyle, taki krótki, lekki post. Jak mijają Wam wakacje? Ja się z Wami już żegnam, miłego!

piątek, 30 czerwca 2017

blogowy update. co czytam, czym się zajmuję, czemu mnie nie ma?


Witam
Hmm jak można się domyślić zaczęły się wakacje. Ogromnie się z tego cieszę, mogę w końcu sobie usiąść i posiedzieć. Tęskniłam okropnie za nudą, nie pamiętam kiedy ostatnio się nudziłam, zawsze miałam jakieś zajęcie, a teraz? Nic kompletnie i to jest piękne. Na to zakończenie roku szkolnego czekałam z wielkim utęsknieniem, ponieważ bardzo nie lubię mojej szkoły, nie chodzi tutaj o naukę, ani o rówieśników, po prostu strasznie za nią nie przepadam i tylko czekam aby pójść do liceum, ale jeszcze egzaminy w klasie trzeciej i wychodzę. Wy też tak mieliście gdy opuszczaliście waszą "gimbazę" to czekaliście za jej końcem? Pogoda za oknem nie dopisuje co mi odpowiada, ponieważ mogę sobie w spokoju posiedzieć w domu. W moim życiu nie zmieniło się wiele, chooociaż są takie dwie sprawy, które u mnie zawitały. Od dawno z siostrą chciałyśmy mieć psa. Takiego małego szczeniaczka żeby go wychować od najmłodszych lat. Tak się złożyło, że był pies do oddania. Nazwaliśmy go Bruno i teraz nie wyobrażam sobie dnia bez tego małego kudłacza. Drugą sprawą jest zakup ukulele, na gitarze gram od jakiś trzech miesięcy, jednak bardzo mnie zachęcił ten mały instrumencik. Jeżeli będziecie chcieli mogę coś nagrać, jednak nie obiecuję. Bardzo do tego zaintrygował mnie Cavetown. Robin to brytyjski vloger. Ma super głos i jest naprawdę pozytywny. Do tego jest rudy, a ja uwielbiam rudy kolor włosów. Jak go oglądam to aż wraca mi wena. link do kanału. Jak już wspominamy o muzyce może ktoś słucha Bitaminy? Pierwszy raz spodobał mi się Polski zespól. Niby nie moje klimaty, jednak coś w ich muzyce jest, że mi się podoba.


Nie ma mnie z najprostszych powodów. Wena i czas. Nie chcę się zmuszać do czegoś, ponieważ nie wychodzi mi to jak chcę. Ostatnio robię trochę zdjęć, jednak nie aparatem, ponieważ zdałam sobie sprawę, że lepiej mi to wychodzi mi to już telefonem. Jeżeli chcecie wbijajcie na mojego Instagrama. Niedługo dodam tam jakieś nowe zdjęcie. 



Bardzo mało czytam ostatnimi czasy. Jedyne co przeczytałam w czerwcu to "Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności" Rafała Kosika, jednego Z moich ulubionych autorów. W tym momencie czytam Przebudzenie Labiryntu. Powiem szczerze, że książka nawet w porządku, myślałam, że będzie to coś podobnego do Więźnia Labiryntu, jednak myliłam się. Jak mi się uda zrobię o niej recenzję na blogu. Mam nadzieję, że wakacje miną mi naprawdę wolno. 



A co tam u Was macie jakieś plany na wakacje? Co teraz czytacie. Zastanawiam się czy ktoś w ogóle przeczyta moje wypociny. Miłych wakacji Wam wszystkim życzę. :)

czwartek, 4 maja 2017

Recenzja książka: Beatrycze i Wergili- Yann Martel



Imię i nazwisko autora: Yann Martel
Tytuł książki: Beatrycze i Wergili 
Tytuł oryginału: Beatrice and Virgil
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Albatros
Opis książki:


Henry napisał książkę. Prawdopodobnie rewelacyjną. Niestety – książka nie mówi wprost o tym, o czym mówi. Pojawiają się w niej zwierzęta, a nawet zoo. Redaktorzy są zachwyceni. Onieśmieleni. Nikt z nich jednak nie łapie, o czym właściwie pisał autor – i żadnemu z nich nie przychodzi do głowy, że odrzucając maszynopis, przekreślają znakomitą książkę o holocauście. Trudno. Henry ma serdecznie dość i postanawia przenieść się wraz z rodziną do WIELKIEGO MIASTA. Będzie pracował jako kelner, podawał gorącą czekoladę i wreszcie będzie szczęśliwy. I jest szczęśliwy, tyle tylko, że pewnego dnia otrzymuje dziwną przesyłkę z niedokończonym scenopisem sztuki… Autor tejże, człowiek bardzo tajemniczy, prosi Henry’ego o pomoc w dokończeniu opowiadającego o Beatrice, oślicy i Virgilu, małpie, dramatu. Zaintrygowany, Henry-Autor poznaje Henry’ego-Nie-do-Autora, a właściwie taksydermistę, a potem, wciągnięty do świata absurdu, metatekstu i oksymoronów (same trudne słowa), szuka w tym wszystkim choćby cienia sensu...

~Lubimy Czytać~

Głównym bohaterem tej powieści jest pisarz Henry, który napisał książkę o Holokauście, jednak ona została niezrozumiana przez wydawców. Mężczyzna przestaje pisać i chcąc zmienić w jakiś sposób swoje życie przeprowadza się do wielkiego miasta. Dostaje listy od fanów i na każdy skrupulatnie odpisuje. Pewnego razu trafia na list od człowieka, który dołącza do listu fragment opowiadania, z wieloma zakreśleniami. Do tego jest dołączony kawałek sztuki, gdzie rozmowę prowadzą ze sobą dwa zwierzęta. Człowiek mieszka w tym samym mieście i Henry składając mu wizytę dowiaduje się, że jest to wypychacz zwierząt, który prosi go o dokończenie sztuki. Autor poznaje po kawałku sztukę i poznaje przy tym wypychacza...

Powiem od razu. Ta książka była naprawdę dziwna. Przeczytałam ją w jedno popołudnie, ponieważ jest naprawdę dobrze napisana, ale chodzi mi o samą fabułę powieści. Z każdym kolejnym przedstawieniem treści dramatu czułam się bardziej nieswojo i czekałam co kolejnego odkryję. Koniec naprawdę mnie zdziwił i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Gdy przeczytałam ostatnie słowa, zrobiłam odetchnęłam lekko z ulgą, ponieważ nie wiedziałam do czego jest zdolny wypychacz, jaki będzie jego kolejny ruch, co przedstawi w swojej sztuce. Cały opis otoczenia bardzo mi przypadł do gustu czułam się jakbym była w jakimś starym warsztacie i oglądała te wszystkie zwierzęta z bliska oraz dotykała ich futra. Cisza w moim pokoju jeszcze bardziej podkręcała wyobraźnie. 

Podsumowując nie wiem jak wy, ale miałam bardzo mieszane uczucia z jednej strony, podobał mi się styl autora, a z drugiej mnie ona lekko przerażała i zniechęcała.

Ocena: 6/ 10

Ulubiony cytat:

"Przechadzka po londyńskim parku i spotkanie z pięknym drzewem nauczyły go czegoś pożytecznego: jeśli wpadniesz w rozpacz, pamiętaj, że twoje dni na ziemi są policzone i równie dobrze możesz wykorzystać jak najlepiej te, które ci zostały."


Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 1,7 cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 125,3 cm.

wtorek, 2 maja 2017

Podsumowania marca i kwietnia!

Witam!
W końcu wyszło słońce i ogromnie się z tego cieszę. Przez ostatnie trzy miesiące miałam blokadę czytelniczą i praktycznie nic nie czytałam. Jednak wszystko się zmieniło w kwietniu kiedy było tyle czasu wolnego. Ta bariera się przełamała i czytałam jedną książkę za drugą. Zobaczcie co udało mi się przeczytać.


The Fault in Our Stars- John Green

Jedyna książka którą przeczytałam w marcu, jednak po angielsku. Dawno nic w tym języku nie czytałam, a mam jeszcze trochę książek anglojęzycznych na półce. Książka mi się bardzo podobała po polsku za pierwszym razem, teraz entuzjazm trochę opadł, jednak nie było najgorzej.

Ocena: 6,5/ 10
Liczba stron: 319
Grubość książki: 2,5 cm.



Sklepik Okamgnienie Walizka pełna Gwiazd- Pierdomenico Baccalario

Książkę jak i serię czytam po raz drugi, ponieważ uwielbiam pana Baccalario i musiałam wrócić do przygód młodego Finleya. 

Ocena: 9,5/10
Recenzja: klik
Liczba stron: 240
Grubość książki: 2 cm.


Sklepik Okamgnienie Busola Snów- Pierdomenico Baccalario

Tak samo jak poprzednie i ogólnie wszystkie książki z serii bardzo mi się podobało. Nie będę się rozwodzić nad kolejnymi dwoma tomami tylko dodam zdjęcie i podsumuję wszystko.

Ocena: 8,5/ 10
Recenzja: klik
Liczba stron:
247
Grubość książki: 2 cm.


Sklepik Okamgnienie mapa Przejść- Pierdomenico Baccalario

Ocena: 9/ 10
Recenzja: klik
Liczba stron: 
256
Grubość książki: 2 cm.


Sklepik Okamgnienie Złodziejka Luster- Pierdomenico Baccalario

Ocena: 9/ 10
Recenzja: klik
Liczba stron: 
256
Grubość książki: 2 cm.


Misja 100- Kass Morgan

Książka nie była tak samo dobra jak serial, chociaż tak się nie powinno oceniać. Nie przeczytam kolejnych tomów. Nie podobała mi się, jednak nie czytało się źle.

Ocena: 6/ 10
Recenzja: klik
Liczba stron: 
264
Grubość książki: 1,9 cm.



Beatrycze i Wergili- Yann Martel

Po tej książce spodziewałam się czegoś kompletnie innego... Chyba najdziwniejsza powieść jaką czytałam w tym roku. Zakończenia się kompletnie nie spodziewałam. Nawet nie wiem czy mi się podobała czy nie.

Ocena: 6/ 10
Recenzja: niebawem
Liczba stron: 240
Grubość książki: 1,7 cm.



Harry Potter i Przeklęte Dziecko- J.K Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

Książkę czytam drugi raz i podobała mi się bardziej za pierwszym razem w oryginalnej wersji, ale teraz też nie było źle. Chyba kolejny raz przeczytam Harry'ego...


Ocena: 7/ 10
Liczba stron: 367
Grubość książki: 2,5 cm.



Skaza- Cecelia Ahern

Ta książka bardzo mi się podobała. Chyba jedna z najlepszych w tym zestawieni. Lekko szablonowa, ale autorka ma świetny styl i dobrze się mi czytało tą powieść.

Ocena: 9/ 10
Recenzja: niebawem
Liczba stron: 446
Grubość książki: 3 cm.



Baśnie Barda Beedla- J.K Rowling 

Jedna z najbardziej lekkich książek jakie przeczytałam. Przyjemna, jednak miejscami dosyć straszna. Piękne rysunki. Bardzo dobrze mi się ją czytało.

Ocena: 7/ 10
Liczba stron: 141
Grubość książki: 1,5 cm.



Oddam Ci Słońce- Jandy Nelson

Książkę tą pokochałam od pierwszej strony. Ciepła, lekka i do tego zapadająca w pamięć. Bardzo dobrze się ją czyta. Do tego jest prawdziwa. Uwielbiam ja.



Ocena: 10/ 10
Recenzja: niebawem
Liczba stron: 375
Grubość książki: 2,6 cm.

Podsumowując w marcu i kwietniu przeczytałam 11 książek, łącznie aż 3,151 stron. Do wyzwania dochodzi 23,7 cm. Do końca pozostało mi 125,3 cm. Tak wygląda stosik:



Jestem bardzo zadowolona z wyniku, to chyba najlepszy jaki miałam. A wam jak poszło? Ja się żegnam, pa!

środa, 19 kwietnia 2017

Recenzja książki: "Misja 100" Kass Morgan


Imię i nazwisko autora: Kass Morgan
Tytuł książki: Misja 100
Tytuł oryginału: The 100
Liczba stron: 264
Tom: 1
Cykl: 100
Wydawnictwo: Bukowy Las
Opis książki:

Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm, który uczynił ją niezdatną do życia, ludzie wciąż przebywają w oddalonej od macierzystej planety stacji kosmicznej. Ściśle egzekwowana kontrola narodzin pozwala im oszczędzać kurczące się zasoby, a dorośli skazani za przestępstwa zostają natychmiast straceni. W obawie, że kolonii pozostało niewiele czasu, Kanclerz decyduje o wysłaniu setki młodocianych przestępców na Ziemię, żeby przekonać się, czy powierzchnia planety nadaje się do ponownego zamieszkania. Czy będzie to dla nich szansa na nowe życie, czy wręcz przeciwnie – pewna śmierć?
W zetknięciu z dziką przyrodą setka zesłańców, prześladowana przez tajemnice z przeszłości, musi walczyć o życie. Nikt nie uważał ich za bohaterów, jednak dla całej ludzkości są ostatnią nadzieją na przetrwanie.

~Lubimy Czytać~

Jest trzysta lat po kataklizmie bomby nuklearnej na Ziemię. Główną bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Clarke Griffin, która po popełnieniu zbrodni czeka na swoje osiemnaste urodziny, żeby zostać straconym. Jednak ona wraz z setką innych nastolatków zostaje zmuszona do podróży na Ziemię i sprawdzenia czy jest ona zdatna do życia. Dzieje się tak ponieważ na Arce powoli zaczyna brakować zasobów powietrza. Przez tyle lat racjonowania wszystkich zapasów powoli wszystkiego zaczyna brakować. Czy nasza planeta po spustoszeniu nadaje się do życia? 

Jakiś czas temu zaczęłam oglądać serial The 100 i tak mi się on spodobał, że zaczęłam rozglądać się za książką, w końcu gdy zaczęłam ją czytać miałam nadzieję, że akcja będzie mknąć na łeb na szyję tak jak to było w serialu. Jednak pomyliłam się. Gdy oglądałam serial kreowałam sobie w głowie jak to będzie wyglądać na kartach powieści. Spotkało mnie jednak rozczarowanie. Postacie są dosyć słabo wykreowane i mimo, że na ekranie uwzględniono dosyć dużo bohaterów to tutaj było to jakoś marnie odegrane. Wielu postaci po prostu nie ma w książce. Tutaj mnie to naprawdę zdziwiło. Wszystko było takie inne. Pierwszy raz to mówię, ale bardziej spodobał mi się serial. Książka nie za bardzo przypadła mi do gustu. Dosyć szybko ją przeczytałam, autorka nie pisze opornie, ale tutaj wszystko jest mniej rozbudowane. Rzeczą, która mi się spodobała były powroty do przeszłości postaci, co oni przeżywali co się działo w ich życiu przez te kilka lat. Dość dobry pomysł, ale to nie to samo czego się spodziewałam.

Podsumowując "Misja 100" nie wywarła na mnie takiego samego wrażenia jak było to w przypadku serialowej adaptacji. Może to właśnie dlatego, ze najpierw obejrzałam serial, a zawsze kieruję się zasadą "najpierw książka, potem film". Chyba nie przeczytam kolejnych tomów.

Ocena: 6/10

Ulubiony cytat:

"Na tym polega tajemnica- człowiek musi nosić brzemię swoich postępków na zawsze, bez względu na koszty."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 1,9 cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 142,1 cm.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Recenzja książki: "Sklepik Okamgnienie Mapa Przejść"- Pierdomenico Baccalario


Imię i nazwisko autora: Pierdomenico Baccalario
Tytuł książki: Sklepik Okamgnienie Mapa Przejść
Tytuł oryginału: La mappa dei passaggi
Liczba stron: 256
Tom: 3
Poprzedni tom: klik
Cykl: Sklepik Okamgnienie
Wydawnictwo: Firma Księgarska Olesiejuk
Opis książki:

Kolejny tom przygód mieszkańców Applecross. Po miasteczku w asyście stada kruków kręci się Semueld Askell, owinięty w lustrzany płaszcz. Czego szuka? I czy to przez niego wściekłe są magiczne stworzenia żyjące w Pustej Ziemi? Finleya, Aiby i Douga znów czekają trudne wyzwania…
~Lubimy Czytać~

Jest to już przedostatni tom o przygodach młodego Finleya. Tym razem umiera stara Cumai, a chłopak wraz z ojcem i bratem Dougiem wybiera się na pogrzeb wcześniej pozbywając się wszystkich możliwych metalowych przedmiotów, ale na pogrzebie zza podszewki starego garnituru dziadka wyciąga dziwną monetę z dwoma rewersami, wyrzuca ją do morza z myślą, ze pozbywa się w ten sposób problemów. Po tym wydarzeniu spotyka dziwną dziewczynkę, a Aiby daje mu zegarek, który daje ci jedyną szansę powtórzenia tego co zrobiłeś źle. Czy Cumai naprawdę umarła na zawał czy ona też jest zamieszana w całą tą sprawę magii?

Magia, magia, magiczne przedmioty i ... magia. Cała ta powieść jest do szpiku tym wszystkim przepełniona, co uwielbiam z całego serca. Włoski autor tak zauroczył mnie tym tomem zresztą jak każdym jakim z jego strony przeczytałam. Ten tom ze Sklepiku Okamgnienie polubiłam najbardziej. Historia tutaj mnie urzekła do tego te piękne opisy przedmiotów, realistyczne rysunki oraz lekkie pióro autora, nie mogę narzekać na tą serię, a tym bardziej na ten tom. Książkę czyta się naprawdę szybko, duża czcionka, wiele rysunków. Mimo, że czytam ją drugi raz to nawet nie zwracałam na to uwagi, ponieważ większość rzeczy po prostu zapomniałam i strasznie się cieszę, że mogłam odkrywać tą historię na nowo, bez żadnych przeszkód. Chciałabym mieszkać w takim małym miasteczku jakim jest Applecross, poznać Finleya i Aiby, a także zwiedzić Sklepik, pogłaskać Gałgana. Tej serii po prostu nie da się nie lubić, jest ciepła, przepełniona zagadkami oraz przygodą. Nie zawiedziecie się.

Podsumowując, jestem w stu procentach na tak i gorąco zachęcam Was do przeczytania Sklepiku Okamgnienie, a także innych książek tego autora, bo warto, warto i jeszcze raz warto!

Ocena: 9/10

Ulubiony cytat:

"Rozumienie to pierwsze z wielkich złudzeń czasu. Wcale nie trzeba rozumieć, aby móc działać."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 2 cm.
Mój cel: 163 cm.
Pozostało: 144 cm.

I na koniec zapraszam na udział w konkursie na blogu "Rzeka Opowieści" ;)

Klik