piątek, 24 lutego 2017

Powracam.


Cześć.
Chyba każdy w życiu ma dołki, nieprawdaż? Mój zaczął się jakoś od wakacji, kiedyś świat był dla mnie bardziej kolorowy, więcej rzeczy mnie cieszyło, a teraz? Wszystko stało się takie nijakie, to co było dawniej już wyparowało. Staram się z tym walczyć. Ten blog jest dla mnie taką swoistą odskocznią, czymś co pozwoli mi zapomnieć o otaczającym świecie, pogrążyć się w skupieniu na palcach przesuwających się po klawiaturze, monitorze i linijkach tekstu które powstają spod moich skrzydeł. Tutaj chcę podzielić się z Wami moją inspiracją, tym co sprawia mi przyjemność. Czasami jednak to nie daje mi takiej satysfakcji. Po prostu mam ochotę zamknąć wszystko w jednym miejscu, nie patrzeć na nic, zgasić światło i pogrążyć się w tej ciemności. Nie zawsze jesteśmy szczęśliwi, nie zawsze mamy na coś ochotę, nie warto udawać, że jest super skoro tak nie jest. Po prostu czujemy, że życie nas przytłacza. Tak jest. Dlaczego Wam to piszę? Chciałam poświęcić jeden post na to dlaczego nie ma mnie tutaj, w miejscu przemyśleń, mojej pasji. Gdy go zakładałam nie zdawałam sobie sprawy jak to wszystko się potoczy. Jestem tutaj aż dwa lata. Poznałam tutaj wspaniałe osoby. Ten wpis piszę tak prosto od serca, nie chcę kończyć czegoś co sprawia mi tyle radości i nie skończę. Nie mam zamiaru. Chciałabym przebywać tutaj o wiele dłużej, jednak nie zawsze mam na to czas, teraz postaram się być tutaj częściej. 
To tyle, w końcu znalazłam w sobie motywację i odwagę żeby tutaj napisać. Widzimy się niedługo, na razie.

niedziela, 15 stycznia 2017

#16 Moje rysunki! Kaktus, Lis, Waleń...

Hej!
Dawno nic nie dodawałam, ale w końcu jestem i mam dla Was trzy prace wykonane kredkami akwarelowymi. Jeśli nie możecie znaleźć dobrych akwareli polecam kredki od Kooh-I-Noor Mondeluz są to zwykłe akwarele tylko w kredce. Możecie ich używać do zwykłego kolorowania, ale są super do malowania. Zobaczcie co udało mi się namalować (chociaż widać to po tytule)


Kaktus

Już trzeci raz daję na bloga kaktusy. Co poradzę, bardzo lubię je malować. To moje pierwsze spotkanie z Mondeluzami jako akwarelami. Zawsze używałam ich do kolorowanek, jednak teraz będę nimi malować.


Lis

Coś mi chyba nie wyszło z proporcjami u tego lisa, ma za dużą głowę, jednak nie jest tak źle. Powtarzam się, kiedyś też dodałam lisa, w pierwszym dniu 30 day drawing challenge (link)


Waleń

I ostatni rysunek, czyli waleń. Podoba mi się on chyba najmniej z tego dzisiejszego zestawienia. Podczas malowania kartka zaczęła mi się zdzierać, bo dałam za dużo wody. Na zdjęciu na szczęście tego nie widać.

I to na tyle. Taki krótki post. A wy używacie akwareli, czy wolicie inną technikę? Podzielcie się w komentarzu, na razie! :)

sobota, 7 stycznia 2017

Recenzja książki: Around the World in Eighty Days- Jules Verne


Imię i nazwisko autora: Jules Verne
Tytuł książki: Around the World in Eighty Days
Tytuł oryginału: Le Tour du monde en quatre-vingts jours
Liczba stron: 457
Wydawnictwo: [ze-słownikiem]
Opis książki:

W 80 dni dookoła świata to najpopularniejsza powieść francuskiego pisarza Juliusza Verne’a, która swoją premierę miała w 1873 roku. Akcja książki rozpoczyna się w XIX-wiecznym Londynie. Philaes Fogg wiedzie samotne i uporządkowane życie, do czasu, gdy założył się z kolegami o to, że w osiemdziesiąt dni objedzie świat dookoła. Bohater książki przemierza lądy i oceany nie tylko po to, aby wygrać zakład, ale również aby obronić swój honor; został bowiem podejrzany, że opuszczając Londyn, dokonał kradzieży na dużą skalę.

~Wydawnictwo [ze- słownikiem] (link)~

Philaes Fogg to spokojny człowiek, który zawsze jest wszędzie na czas i go przestrzega. Pewnego dnia założył się ze znajomymi o 20 000 funtów, że w 80 dni obejdzie świat. Opuszczając Londyn zostaje oskarżony o obrabowanie banku. Wraz ze swoim służącym przeżyją przygodę swojego życia, ale czy uda mu się wygrać zakład?

Ci co czytają mojego bloga to pewnie napotkali się już z recenzją jednej książki z tego wydawnictwa, mianowicie Tajemniczego Ogrodu, gdzie rozpisywałam właśnie co myślę o tym wydawnictwie (link) Nie będę pisać tego samego, ponieważ nic tak naprawdę się nie zmieniło. Wydawnictwo dalej tworzy dobrą inicjatywę tworząc te książki, bardzo podoba mi się jakość wykonania i słowniki zawarte w książce. Więcej możecie poczytać w poprzedniej recenzji. 

Przejdźmy teraz do samej powieści. Chyba nie za bardzo mi się ona podobała. Mimo, że zrozumiałam o co w niej chodzi to Trochę się męczyłam z czytaniem, ponieważ dużo słówek nie rozumiałam i musiałam je po prostu tłumaczyć. Chyba tutaj jest też lekko przestarzały angielski, ponieważ czytając Harry'ego nic takiego nie odczuwałam. Była to przecież druga połowa XIX wieku. Dlatego taka rada dla Was: jeżeli wiecie, że Wasz zasób słówek nie jest tak bardzo bogaty nie bierzcie tej pozycji, jest ona lekko trudna i to tylko obrzydzi Wam czytanie po angielsku. Na stronie wydawnictwie są wyodrębnione książki dla początkujących. Szkoda, że tego nie wiedziałam wcześniej.To tylko moje zdanie, dla mnie czytanie tej książki sprawiło trudność, może u Was będzie inaczej.

Wracając do książki. Nie przepadam za powieściami podróżniczo- przygodowymi. Wybierając tą książkę pomyślałam sobie: hmm... nie czytałam tej lektury to może przeczytam ją po tych kilku latach. No jednak to nie jest dla mnie. Nie lubię tych wszystkich nazw geograficznych, jednak sam pomysł na tą książkę jest ciekawy i czytelnik przez całą powieść zastanawia się czy bohaterowi uda się przebyć świat w te 80 dni. Mnie osobiście ta pozycja intrygowała, będę musiała przeczytać ją po polsku, nie mam pewności czy ją zrozumiałam czy po prostu mi się tak wydaje. Myślę, że trochę słówek sobie przyswoiłam, gdyby nie te podręczne słowniki to chyba zrozumiałabym powieść tylko w 1/5.

Podsumowując W 80 dni dookoła świata nie zachęciła mnie tak jak się spodziewałam. Po przeczytaniu jej po polsku powiem Wam co naprawdę o niej myślę.

Ocena: 5/10

Bardzo dziękuję wydawnictwu [ze słownikiem] za możliwość przeczytania tej książki.
Link do strony: klik

piątek, 6 stycznia 2017

Co udało mi się przeczytać w 2016 roku?

Cześć!
U Was też jest tyle śniegu? Ja po prostu nie mogę się nacieszyć tym białym puchem, którego jest tyle, że można zrobić milion bałwanów. Przychodzę do Was dzisiaj z wielkim podsumowaniem całego minionego roku. Jestem bardzo ciekawa ile książek udało mi się przeczytać bo nie mam pojęcia ile mi tego wszystkiego wyszło. Nie będę tego wszystkiego opisywać tylko zsumujmy to wszystko.

Brałam udział w wyzwaniu Przeczytam tyle ile mam wzrostu nie udało mi się jednak go dokończyć. Zabrakło mi 34,7 cm. czyli udało mi się przeczytać 124,3 cm co uznaję za dobry wynik. W tym roku już się zapisałam na to wyzwanie i mam do przeczytania 163 cm. Do dzieła.

W 2016 przeczytałam 55 książek co wydaje mi się w porządku wynikiem, mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Co do liczby stron to jest ich 20815. Wynik mi się podoba i jestem ciekawa jak mi pójdzie w 2017 roku. A oto te książki:


Moim zdaniem rok 2016 pod względem czytelniczym był udany, a jak Wam poszedł? Ile przeczytaliście? Napiszcie w komentarzu ;) Ja się już żegnam, na razie!