poniedziałek, 31 października 2016

#14 Moje rysunki! Kaktus, Piórka, Dynia.


Hej! :)
Niedawno zainteresowały mnie farby akwarelowe. Wcześniej też lubiłam nimi malować, jednak teraz zaczęłam się tym interesować. Niedługo chcę zainwestować w lepsze farby, jednak teraz muszę zadowolić się takimi jakimi mam. Przygotowałam dla Was trzy prace robione właśnie techniką akwarelową. Zapraszam!


Kaktus

Ten rysunek z tych trzech podoba mi się najbardziej. To pierwszy rysunek akwarelą od dłuższego czasu jaki malowałam. Nie jest najgorzej. Uwielbiam kaktusy :)


Piórka

W poprzednim Szkicowniku było piórko, teraz jest aż pięć, haha. Nie wiem co o nim napisać. Powiem tylko, że podoba mi się.


Dynia
 
Dzisiaj Halloween. Mimo, że nie obchodzę tego święta to postanowiłam, że coś narysuję, bo lubię klimaty dyń, kreatywności ludzi i ich strojów. Jestem zła na siebie, że nie dodałam rozbłysków białym żelopisem, no ale trudno.

I to na tyle. A wy obchodzicie Halloween? Jak tak to za co się przebieracie? Okay ja się z Wami żegnam, do zobaczenia na czytelniczym podsumowaniu miesiąca :) Pa!

niedziela, 30 października 2016

#7 Kilka zdjęć! Jesiennie!

Cześć!
Jak dawno tutaj nic nie pisałam. Mam bardzo duży natłok obowiązków, bardzo Was przepraszam, że mało dodaję. Dawno nie było zdjęć. Dzisiaj i kilka dni temu wyszłam na dwór i porobiłam kilka fotek. Mało mi się z nich podoba, po prostu nie mam co fotografować, jednak zapraszam może komuś się to spodoba.









I to tyle. Miałam ich o wiele więcej, jednak większość mi się nie podobała. Mam nadzieję, że chociaż jedno z nich Wam przypadło do gustu. Na jutro mam przygotowany dla Was post i mam nadzieję, że się pojawi, nie mam żadnych obowiązków (oprócz nauki, ale to codzienność.) Więc do jutra! :) Pa!

czwartek, 20 października 2016

#9 Szkicownik! Oko, Piórko, Ruda dziewczyna!

Cześć! 
Jak się cieszę, że w końcu mogę coś do Was napisać! :) Nie ma w ogóle czasu na nic, nie chodzi o to, że ja nie chcę pisać na bloga, wręcz przeciwnie. Mam przygotowanych kilka postów, ale nie mogę się z tym wszystkim wyrobić. Moja siostra kupiła mi nowy szkicownik i dość często w nim rysuję, chociaż mam mało czasu to chociaż trochę dodam koloru do rysunku i tak powoli dokańczam. Dwa pierwsze prace będą wykonane w moim starym szkicowniku, dopiero ten ostatni będzie w nowym. Okay, nie przedłużam już.


Oko

Jestem bardzo zadowolona z tego oka. Podoba mi się to jak połączyłam kolory skóry, jednak tęczówka już nie jest taka łada, jednak to oko jak dla mnie naprawdę mi wyszło.


Piórko

Ten rysunek podoba mi się już mniej. Nie jest jakiś bardzo ambitny, jednak nie jest tak najgorzej.


Ruda dziewczyna!

Mój pierwszy rysunek w nowiutkim szkicowniku. Rysuje się w nim o wiele lepiej jest rozmiaru A4 (tamten nie był nawet A5) Już od dłuższego czasu chciałam taki duży szkicownik żeby mieć więcej przestrzeni na rysunki. Teraz się doczekałam. Wracając do rysunku to nawet mi się podoba, zaczęłam rysować z wyobraźni i nie poprzestanę na jednym rysunku, spodobało mi się to.

I to na tyle. Na weekend mam zaplanowany jeden lub dwa posty, nie mogę się doczekać, kiedy do Was napiszę. Ja się zbieram muszę nadrabiać tego co nie przeczytałam. Na razie! :)

sobota, 15 października 2016

Recenzja książki: Małe zbrodnie małżeńskie- Eric- Emmanuel Schmitt


Imię i nazwisko autora: Eric- Emmanuel Schmitt
Tytuł książki: Małe zbrodnie małżeńskie
Tytuł oryginału: Petits crimes conjugaux
Liczba stron: 97
Wydawnictwo: Znak
Opis książki:

Małe zbrodnie małżeńskie to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa? Schmittowi udała się nie lada sztuka: napisał dramat, który czyta się jak najbardziej wciągającą powieść.

~Lubimy czytać~

Gilles po wypadku dostał amnezji. Po powrocie do domu jego żona próbuje przywrócić mu pamięć. Czy to co mówi jest prawdą? 

Przepraszam, że mój opis jest tak krótki, ale nie chciałam zdradzić szczegółów tej książki. To jest moja czwarta książka Schmitta. nie wiedziałam, że ta powieść to dramat do momentu gdy wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać. I powiem szczerze: nie wciągnęła mnie za bardzo. Poprzednie książki były jak najbardziej świetne i bardzo mi się podobały, czego nie mogę powiedzieć o tej. Mam do niej mieszane uczucia. To jest moja druga książka przeczytana do tej pory jako dramat. Powieść czyta się naprawdę szybko, bez większego trudu, jednak moim zdaniem jest taka płaska, wiem, że jest to sztuka i nie ma tam większych opisów. Wydaje mi się, że autor pisał tą książkę na przymus. Sama nie wiem co mam o tej książce myśleć.

Podsumowując książkę czytało się naprawdę szybko, jednak nie za bardzo przypadła mi do gustu.

Ocena: 4/ 10

Ulubiony cytat:

Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 0,8 cm.
Mój cel: 159 cm.
Pozostało: 72,8 cm.

sobota, 8 października 2016

Recenzja książki: Czik- Wolfgang Herrendorf


Imię i nazwisko autora: Wolfgang Herrendorf
Tytuł książki: Czik
Tytuł oryginału: Tschick
Liczba stron: 231
Wydawnictwo: WAB
Opis książki:

Matka Maika po raz kolejny trafia do kliniki odwykowej, a ojciec wyjeżdża służbowo ze swoją młodą kochanką. Pierwszy dzień wakacji chłopiec wita samotnie w ogromnym domu. Wtedy zjawia się Czik – Rosjanin o niemieckich korzeniach, nowy uczeń odstający od reszty klasy, który jest w posiadaniu starej Łady. Niebawem chłopcy wyruszają na Wołoszczyznę, do rodziny Czika, choć nie wiedzą, gdzie to jest. Podróż w nieznane uczy ich nowego spojrzenia na otaczający świat i samych siebie. Najnowsza książka Wolfganga Herrndorfa to historia niezwykłej przyjaźni dwóch chłopców; to powieść drogi pełna melancholii i humoru.

~Lubimy czytać~

Do pewnej niemieckiej szkoły przychodzi młody Rosjanin Czik. Nie rzuca się w oczy, nikomu nie zawadza. Czasami czuć nawet od niego alkohol. Zbliżają się wakacje. Mam Maika wyjeżdża na "Farmę Piękności" czyli na odwyk, ojciec wyjeżdża na dwa tygodnie. Chłopak ma zostać w luksusowym domu sam. Zjawia się Czik namawia chłopaka na podróż w starej Ładzie przez Niemcy.

Na początku nie chciałam czytać Czika chociaż moja siostra z ciocią wciąż mi mówiły: "Przeczytaj to. Czik jest suuper!" Minął rok, a w końcu znalazłam na niego czas. I powiem Wam szczerze, że ta książka będzie napisana tak młodzieżowym językiem. Jakby zamiast dorosłego mężczyzny napisał to czternastoletni chłopak. Czuć było tam wakacjami. To nie tylko książka przygodowa, ale ma w sobie wartość: możesz mieć fortunę, jednak nie kupisz sobie za to szczęścia. Polubiłam Czika, niby taka milcząca postać, jednak później zmieniłam co do niego zdanie. 

Podsumowując naprawdę spodobał mi się Czik i mogłabym do niego jeszcze wrócić. Jeśli w zimę chcielibyście poczuć lato na skórze polecam Wam tą książkę, naprawdę się nie zawiedziecie :)

Ocena: 7/ 10

Ulubiony cytat:

"-Niewielu rzeczy możesz się nauczyć os swojej matki. Ale
jednego możesz. Po pierwsze, da się mówić o wszystkich. A po
drugie, kichaj na to, co sobie ludzie pomyślą."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 1,9 cm.
Mój cel: 159 cm.
Pozostało: 73,6 cm.

niedziela, 2 października 2016

Podsumowanie września!

Cześć!
Mija już miesiąc od wakacji. Jak ten czas szybko leci. Myślałam, że w tym miesiącu przeczytam z jakieś 2 książki, a tutaj kurczę aż 9! Mimo, że 3 z nich są naprawdę cieniutkie to jestem bardzo zadowolona z wyniku. Zobaczcie co przeczytałam:


 Czerwona Piramida- Rick Riordan

Jak byłam młodsza ta książka podobała mi się bardziej, teraz uważam, że nie była najgorsza, jednak nie jest taka jak kiedyś. Wymagania poszły w górę.

Ocena: 6,5-7/ 10
Recenzja: klik
Liczba stron: 543
Grubość książki: 3,8 cm.


Harry Potter and the Goblet of Fire- J.K Rowling

Czyli jak się można domyślić Harry Potter i Czara Ognia w oryginale. Czytało mi się naprawdę przyjemnie. To najgrubsza książka po angielsku jaką kiedykolwiek przeczytałam.

Ocena: 9/ 10
Liczba stron: 617
Grubość książki: 3,8 cm.

Źródło: BBC News
Harry Potter and the Cursed Child- J.K Rowling

Harry Potter i Przeklęte Dziecko w języku angielskim. Sztuka napisana dość niedawno. Była zaskakująca powiem szczerze. Można było dowiedzieć się dużo rzeczy pominiętych w serii. Czytało się ją naprawdę szybko i przyjemnie.

Ocena: 602
Opinia: Klik
Liczba stron: 602
Grubość książki: 3,3 cm.


Czytamy w oryginale: Alice's Adventures in Wonderland
Alicja w Krainie Czarów- Lewis Carroll

Jest to idealna pozycja dla tych, którzy uczą się angielskiego poprzez literaturę. Króciutka książeczka, bardzo proste słownictwo. Na jednej stronie macie tekst po angielsku, a na drugiej po polsku. Można kupić tą i wiele innych na Aros.pl

Ocena: 7/ 10
Liczba stron: 100
Grubość książki: 0,7 cm.


The Little Prince- Antoine De Saint- Exupery

Mały Książę po angielsku (w tym miesiącu czytałam dużo po angielsku) Książka mi się podobała, jednak nie zrozumiałam jej do końca, bo nie czytałam jej po polsku, jednak i tak to zrobię bo w tym roku to moja lektura.

Ocena: 6/ 10
Liczba stron: 109
Grubość książki: 0,6 cm.


Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu- Eric- Emmanuel Schmitt

Świetna książka. Mimo, że była krótka to dała mi dużo wrażeń. Była ciepła i pogodna. Mam nadzieję, że będę do niej wracać

Ocena: 8/10
Recenzja: Klik
Liczba stron: 63
Grubość książki: 0,5 cm.


Ognisty Tron- Rick Riordan

Odczucia do tej książki mam podobne jak do Czerwonej Piramidy. Kiedyś podobała mi bardziej, jednak nie powiem, że była zła. Podobała mi się, ale nie do końca tego oczekiwałam.

Ocena: 7/10
Recenzja: Klik
Liczba stron: 461
Grubość książki: 3,4 cm.


Kiedy byłem dziełem sztuki- Eric- Emmanuel Schmitt

Ta powieść bardzo mi się podobała, jednak nie aż tak jak "Oskar i Pani Róża, ale powiem Wam szczerze, ze warto sięgnąć po tą książkę, nie zawiedziecie się.

Ocena: 8/10
Recenzja: Klik
Liczba stron: 263
Grubość książki: 1,7 cm.


Czik- Wolfgang Herrndorf

Myślałam, że ta książka będzie gorsza, jednak myliłam się, bardzo mi się podobała. Napisana była, jakby naprawdę pisał ją nastolatek. Była przepełniona wakacyjnymi przygodami. Więcej wypowiem się w recenzji.

Ocena: 8/ 10
Recenzja: niebawem
Liczba stron: 231
Grubość książki: 1,9 cm.

W tym miesiącu udało mi się przeczytać aż 2989 stron! Prawie 3000! No udało mi się w tym miesiącu. Do wyzwanie Przeczytam tyle ile mam wzrostu dochodzi 19, 7 cm. Też dobry wynik. Do końca wyzwania pozostało mi 73,6 cm. Przekroczyłam już połowę, jednak mogę już śmiało powiedzieć, że mi się nie uda. Pozostały 3 miesiące, w tym okresie powinnam czytać 24,5 cm. miesięcznie. Nie uda się, ale może za rok już tak :) Tak wygląda stosik:


I to na tyle. Jestem bardzo zadowolona z wyniku :) A jak Wam poszło we wrześniu? Pochwalcie się w komentarzu :) Pozdrawiam i do zobaczenia w następnych postach!

środa, 28 września 2016

#13 Moje rysunki! Mariah Carey, Finn Collins, Stary rysunek sowy.

Hej!
Kiedyś wspominałam, że będę wstawiać tylko jak coś narysuję i oto jestem! Ostatni post był jakieś ponad trzy miesiące temu. Ten wpis jest trochę oszukany, ponieważ ostatni rysunek jest stary, ale pomińmy ten defekt. A więc zaczynamy! ;)


Mariah Carey

Ostatnimi czasy polubiłam muzykę starych wokalistek pop, Whitney Houston i Mariah Carey. Więc czemu by jej nie narysować? Rysunek taki na szybko, widać dużo niedociągnięć na włosach, brak cieni na twarzy.


Finn Collins

Ktoś oglądał serial The 100? Jeśli jest taka osoba, niech napisze w komentarzu ;) Co do Finna na moim rysunku mam mieszane uczucia. Chciałam przetestować mój nowy cienkopis. Nie wyszedł najgorzej. Oczy są krzywo.


Stary rysunek sowy

Ten rysunek robiłam jak miałam nie wiem 12 lat? Pastele olejne. Oglądałam dzisiaj moje rysunki i powiem Wam, że jak na pastele to mi się podoba, tylko gdyby nie tło i że ta sowa kończy się w połowie byłoby fajnie, haha. Podsumowując nawet mi się podoba.

No to koniec pierwszego postu z rysowania po tak długiej przerwie. Mam nadzieję, że nie było aż tak źle. Na następny raz postaram się zrobić coś ambitniejszego. Ja się z Wami żegnam, na razie :)

niedziela, 25 września 2016

Recenzja książki: Kiedy byłem dziełem sztuki- Eric- Emmanuel Schmitt


Imię i nazwisko autora: Eric- Emmanuel Schmitt
Tytuł książki: Kiedy byłem dziełem sztuki
Tytuł oryginału: Lorsque j'etais une oeuvre d'art
Liczba stron: 263
Wydawnictwo: Znak
Opis książki:

Przypadkowe spotkanie ze słynnym artystą całkowicie zmienia życie bohatera książki. Z niepozornego, zakompleksionego człowieka przeistacza się w budzącą podziw żywą rzeźbę. Wymarzona popularność, sława i bogactwo nagle są na wyciągnięcie ręki. Jednak sukces musi zapłacić wysoką cenę.
Zyskuje to, o czym zawsze marzył. Traci to, czego dotąd nie doceniał.
Czy za cenę sławy warto wyrzec się wolności? Co decyduje o naszej wyjątkowości? Czy naprawdę to, co najważniejsze widzi się tylko sercem?

~Lubimy czytać~

Młody bohater książki (nie zdradzajmy jego imienia) twierdzi, że nie jest niczego wart i raz na zawsze chce ze sobą skończyć, kiedy spotyka artystę, który chcę zamienić go w chodzącą rzeźbę, pokazać mu, że może stać się ideałem. Jednak za to musi słono zapłacić, jednak nie chodzi tu o pieniądze tylko o rzeczy, które czynią ciebie ludzkim i dzięki którym wiesz, że masz po co żyć. Czy warto spełnić marzenia kosztem wolności i miłości? 

Osobiście zakochałam się w twórczości Schmitta. To autor piszący z przekazem i ciepłem. Ta powieść była troszkę inna od dwóch pozostałych. Opisywała coś bardziej absurdalnego, jednak w pewnym stopniu prawdziwego. Jak jedna decyzja może zniszczyć komuś życie? Autor to zdecydowanie pokazał w świetny sposób. Zrobił coś oryginalnego co zasługuje na uznanie. Nie wiem już co mam napisać więcej o tej książce po mimo tego, że jest świetna. Polubiłam głównego bohatera to jak się sprzeciwiał i walczył tak samo pana Hannibala malarza z zamiłowania, a nie dla pieniędzy i sławy. Każdy z bohaterów coś przekazał w tej powieści. Polecam Wam przeczytania tej powieści bo warto, nie zawiedziecie się.

Podsumowując "Kiedy byłem dziełem sztuki" to wartościowa książka. Jeśli komuś spodobały się inne powieści tego autora, a nie czytał tej to polecam, nie zawiedziecie się :)

Ocena: 8/10

Ulubiony cytat:

" -Widzę w tobie coś wspaniałego...
-Co takiego?
-Twoją przyszłość."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 1,7 cm.
Mój cel: 159 cm.
Pozostało: 83,9 cm.

sobota, 24 września 2016

Recenzja książki: Kroniki Rodu Kane Ognisty Tron- Rick Riordan


Imię i nazwisko autora: Rick Riordan
Tytuł książki: Kroniki Rodu Kane Ognisty Tron
Tytuł oryginału: The Kane Chronicles Book Two The Throne Of Fire
Liczba stron: 461
Tom: 2
Trylogia: Kroniki Rodu Kane
Wydawnictwo: Galeria Książki
Opis książki:

Odkąd bogowie starożytnego Egiptu zostali wyzwoleni we współczesnym świecie, Carter Kane i jego siostra Sadie znaleźli się w tarapatach. Jako potomkowie Domu Życia Kane'owie są obdarzeni wyjątkowymi mocami, ale przebiegli bogowie nie dali młodym magom czasu na opanowanie choćby podstawowych umiejętności. A byłyby bardzo potrzebne - ich przerażający nieprzyjaciel, wąż chaosu Apopis rośnie w siłę. Jeśli w ciągu kilku dni nie zdołają zapobiec jego uwolnieniu, nastąpi koniec świata. Innymi słowy: zwykły dzień rodziny Kane'ów.

~Lubimy Czytać~

Carter i Sadie Kane są dalej ścigani przez Dom Życia. Tym razem muszą dostać się do podziemi znaleźć boga Słońca Ra. Apopis rośnie w siłę. rodzeństwo musi go pokonać i nie pozwolić do zniszczenia Świata. Kolejna dawka nauki mitologii i świetna zabawa, którą dostarcza nam Riordan.

Mijają dwa lata odkąd sięgnęłam po pierwszą część Kronik Rodu Kane. To była moja pierwsza książka wujka Ricka, później właśnie przyszła pora na drugą część. Wcześniej wydało mi się, ze ta książka jest tak niesamowita, jednak dzisiaj wydaje mi się, że niby nie jest najgorsza, ale wcześniejszy zapał do tej trylogii osłabł. Bardzo lubię ją do teraz, jednak już to nie to samo, może jest to spowodowane tym, że czytam to książkę po raz drugi i te wątki już mnie nie zaskakują bo znam przebieg tej książki. Dużym plusem tutaj jest mitologia. W swoim życiu nie miałabym pojęcia o bogach egipskich Nachbet, Hapi czy chociażby Ra. Riordan w swoich książkach nie daje tylko zabawy, spędzania miło czasu, ale i nauki, która wplatana w wątki z książki utrwala nazwy bogów, których nawet nie staramy się zapamiętać. Fabuła książki jest bardzo rozwinięta. Przeskakujemy z watka na wątek i to jest w powieściach Riordana świetne.

Podsumowując książka jest dynamiczna, świetna, pouczająca, jednak to nie to co zapamiętałam w wieku 12 lat. No wymagania co do literatury sięgnęły wyższego szczebla.

Ocena: 7/10

Ulubiony cytat:

"Felix uważał, że pingwiny są odpowiedzią na każdy problem, 
ale to nie było w porządku wobec tych ptaków, a ja miałem już
dość teleportowania ich z powrotem do domu. gdzieś na An-
tarktydzie całe stada pingwinów Magellana przechodziły teraz
psychoterapię"

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 3,4 cm.
Mój cel: 159 cm.
Pozostało: 85,6 cm.

wtorek, 20 września 2016

Recenzja książki: Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu- Eric- Emmanuel Schmitt


Imię i nazwisko autora: Eric- Emmanuel Schmitt
Tytuł książki: Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu
Tytuł oryginału: Monsieur Ibrahim et les fleurs du Coran
Liczba stron: 63
Wydawnictwo: Znak
Opis książki:

Momo jest pogubionym, zaniedbywanym przez ojca chłopakiem. Jego dzieciństwo dobiega końca, a dorosłości nie ma się od kogo nauczyć. Aż do dnia, gdy podkrada konserwy w sklepie pana Ibrahima i zyskuje niezwykłego przyjaciela, który wkrótce staje się także jego opiekunem i duchowym przewodnikiem.

Stary Arab – który tak naprawdę wcale nie jest Arabem – dobrze wie, że niektóre myśli potrafią zatruwać ludzi niczym choroby. Spokojnie i z mądrością uczy Momo rzeczy, które nadają życiu sens, pomaga mu pozbyć się goryczy i pogodzić ze światem.

Siła przypowieści Schmitta tkwi w prostym, choć nie dla wszystkich oczywistym przesłaniu: nie jesteś skazany na swój los, możesz świadomie wpływać na swoje życie. To, czy jesteś szczęśliwy, zależy przede wszystkim od ciebie.

~Lubimy czytać~

Mojżesz to jedenastoletni chłopiec, który wychowywany jest przez ojca adwokata. Niedaleko sklepik prowadzi stary pan Ibrahim, któremu Momo podkrada jedzenie. Mężczyzna uczy go wielu rzeczy i mądrości, które zaczerpnął ze swojego Koranu. Nauczył go jednak najważniejszego: uśmiechu.

Z powieściami Schmitta ma już do czynienia drugi raz. Pierwszą powieścią była Oskar i Pani Róża. książka poruszyła mnie dogłębnie, a jak moja siostra dała mi dwie inne jego powieści, w tym własnie Pana Ibrahima bardzo się ucieszyłam.
Jest to naprawdę krótka książeczka, którą można przeczytać w jedną godzinę, nawet mniej. Niby króciutka, jednak naprawdę wartościowa powieść. W tej również nawiązuje do wiary tak samo jak w Oskarze, jednak tym razem o innej niż chrześcijaństwo. Jestem człowiekiem wierzącym i takie książki mi odpowiadają, nawet gdy tylko momentalnie jest wspominany aspekt Boga. Jest naprawdę świetnie napisana i naprawdę piękna. To jak autor opisywał kraje to tak czułam to na własnej skórze. Polecam tym, którzy lubią wartościowe książki bo pomimo tych 60 stron niesie ona więcej przesłania niż czasem powieść nawet 900 stronnicowa. Napisana jest krótko i na temat, takie coś lubię.

Podsumowując Pan Ibrahim i Kwiaty Koreanu to naprawdę miła lekturka. Na chłodne dni. Jest ciepła i naprawdę świetna.

Ocena: 8/ 10

Ulubiony cytat:

"-Jestem szczęśliwy, Momo. Jesteś przy mnie
 i wiem, co jest w moim Koranie. A teraz chodź,
pójdziemy potańczyć.
-Potańczyć, panie Ibrahimie?
-Tak. Koniecznie. "Serce człowieka jest jak
ptak zamknięty w klatce ciała". Kiedy tańczysz,
serce śpiewa, jak ptak, który pragnie stopić się 
w jedno z Bogiem."

Książka bierze udział w wyzwaniu:
PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU:
Grubość: 0,5 cm.
Mój cel: 159 cm.
Pozostało: 89 cm.

wtorek, 13 września 2016

Co myślę o Przeklętym Dziecku?

Zdjęcie wzięte z grafiki google, jednak zostało one opublikowane na oficjalnej stronie autorki Pottermore ;)

Hej!
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat "Harry Potter and the Cursed Child" , nie jest to recenzja książki to po prostu moja opinia na temat nowego skryptu do sztuki teatralnej, chciałbym Was powiadomić na wstępie, że występują tu spojlery, więc jeśli ktoś ma zamiar przeczytać a nie chce dowiedzieć się niepotrzebnych nowinek to niech lepiej przeczyta tego posta po przeczytaniu skryptu. a więc zaczynamy!

Akcja rozgrywa się 19 lat po klęsce Voldemorta. Głównymi bohaterami jest tutaj nie Harry, jednak jego dzieci, ale w głównej mierze Albus Severus Potter. Rozpoczyna on naukę w Hogwarcie, gdzie w Slitherinie poznaje Scorpiusa Malfoya, syna Droco. Albus jest naznaczony sławą ojca, wszyscy oczekują od niego, że będzie taki sam jak on. W Ministerstwie zaczęto niszczyć Zmieniacze Czasu, jednak zachował się jeden. Albus podsłuchuje rozmowę ojca i Amosa Diggory'ego, który każe mu cofnąć się w czasie i uratować jego syna- Cedrica,  chłopak postanawia sam sprostać zadaniu i wraz ze Scorpiusem próbuje go ocalić tam jednak wszystko się komplikuje i chłopaki muszą to odkręcić.

Na początku miałam bardzo sceptyczne nastawienie do Przekletego Dziecka. Nie ciągnęło mnie to zważywszy, e powieść była scenariuszem sztuki, która będzie później odstawiana. No, nie za bardzo mi się to uśmiechało, jednak postanowiłam przeczytać. Książkę czytało się naprawdę szybko i dość łatwo, ponieważ jak to w scenariuszach bywa przeważały tam dialogi. Ogółem irytował mnie Albus, nie wiedzieć czemu, ta postać jakoś nie przypadła mi do gustu, ale za to polubiłam i tu można się zdziwić Scorpiusa, który był zabawną postacią. Zdziwił mnie jeden aspekt w książce, ta Pani na wózku na dachu Hogwart Exspressu, nie wiedziałam, czy ja nie zrozumiałam tej książki,, jednak obejrzałam później filmik Aliski to właśnie to też było dla nich dziwne, jednak również w pewnym stopniu ciekawe. Z tej książki można było dowiedzieć się kilka ciekawych rzeczy.  Szkoda, że Rowling nadzorowała tylko przebieg dramatu.

Podsumowując książka mi się naprawdę podobała, jednak wiadomo to nie to samo. Nie traktuję tego jako ósmej części sagi tylko po prostu jako taki dodatek.  Cieszę się, że poznałam tą historię.

A wy czytaliście Harry Potter and the Cursed Child? Jestem ciekawa Waszych odczuć :)